Sibelius i duchy lasu – o Tapioli, część trzecia

Miło mi widzieć Was ponownie 😉 To ostatni wpis poświęcony Tapioli Jeana Sibeliusa.  W ostatnim wpisie przyjrzeliśmy się kilku nagraniom Beechama, Boulta, Berglunda, Rosbauda i Ansermeta. Szczególnie chwaliłem jedno z nagrań Beechama i interpretacje dwóch ostatnich wymienionych dyrygentów. Było coś bardzo szczególnego w sposobie, w jaki kształtowali brzmienie swoich orkiestr – oszczędne, przejrzyste, cienkie…

 

51GC8LX6ZqLZupełnie inny rodzaj dźwięku wydobył w Tapioli Herbert von Karajan. Nie przepadam za jego nagraniami, ale to, co robi z muzyką Sibeliusa – jakoś do mnie trafia. Dźwięk Berlińczyków pod jego batutą jest gęsty, nasycony, mięsisty i ciemny, ale do tego poematu pasuje to tak samo, jak wyrafinowanie Ansermeta, a kto wie, czy nie bardziej. Ciarki chodzą po plecach, kiedy słucha się, jak berlińskie smyczki tkają gęstą fakturę tego dzieła. Karajan świetnie uchwycił detale w niskim rejestrze – te wszystkie powolne pomruki i warknięcia. Imponująco potężnie brzmi blacha, choć czasami (jak w scenie burzy) dominuje nad resztą orkiestry. Tempo Karajan ma przez cały czas powolne, co bardzo pomaga tworzyć atmosferę gęstą od grozy i tajemnicy. Przepiękne, przejmujące zakończenie.

Posłuchajmy sceny burzy, tej samej, która była ostatnio w wykonaniu Rosbauda. Trudno uwierzyć, że gra ta sama orkiestra:

 

Posłuchajcie też zakończenia. Jest urzekająco piękne, a przy tym całkowicie wierne partyturze Sibeliusa. Porównajcie koniecznie z nagraniami Kusewickiego i Beechama:

 

Herbert von Karajan, Berliner Philharmoniker, 1976, 19:22, Warner

51d6GQM-pbL

 

 

 

 

Jeszcze inaczej brzmi ostatnie nagranie z czterech nagrań poematu pod batutą tego dyrygenta. Dźwięk również jest gęsty, ale w inny sposób. Paradoksalnie – więcej tu dramatyzmu, a Karajan wydobywa ze swojej orkiestry dźwięki, które są momentami brzydkie i chropowate. Posłuchajcie fragmentu z początku utworu:

 

Równie umiejętnie wydobywa z tej partytur klimat grozy i tajemnicy:

 

Burza brzmi w tym wykonaniu zupełnie inaczej niż w tym, który opisałem poprzednio – jest brzydka i nieprzyjemna, ale to do niej bardzo pasuje. Wiem, że dałem ten fragment przy poprzednim opisie, ale jest tak fascynująco odmienny, że nie mogę się powstrzymać:

 

Również zakończenie jest piękne, ale w inny sposób… Może jest nawet bardziej intensywne niż poprzednio?

 

Herbert von Karajan, Berliner Philharmoniker, 1984, 20:28, Deutsche Grammophon

 

 

51xIyMtFrVL

 

 

 

 

Nie jestem przekonany do pierwszego nagrania Tapioli pod batutą Karajana, które powstało na początku lat 50. Niby wszystko jest ok, ale brzmieniu orkiestry brakuje tego skupienia, mocy i przekonania, które charakteryzuje jego następne rejestracje. Nie ma tu nic, co by jakoś szczególnie poruszało. Posłuchajcie fragmentu z początku utworu, którego jeszcze nie umieszczałem:

 

A to zakończenie epizodu ze smyczkami grającymi tremolo. Tak jak pisałem – wszystko jest w porządku, na swoim miejscu, ale nic tu nie powala ani nie zaskakuje:

 

To chyba najlepszy dowód na to, że w przypadku Karajana doświadczenie zrobiło swoje.

 

Herbert von Karajan, Philharmonia Orchestra, 1953, 20:14, Warner

 

 

61UxltiLkQL

 

Odmiennie podszedł do tej partytury Osmo Vänskä. Zamiast doszukiwać się głębi, postawił na klarowność i dramatyzm, a dźwięk jego orkiestry jest ostry jak brzytwa. To interpretacja kompletnie antyromantyczna, surowa i ascetyczna. Mnóstwo tu energii, a sentymentu – ani odrobinę.  Nie mogłem powstrzymać wrażenia, że gra orkiestry jest zbyt mało subtelna i zwyczajnie za ostra. Odniosłem wrażenie, że w tej interpretacji to nie tyle poemat o tajemnicy puszczy, co o wycince…

Posłuchajcie najpierw fragmentu ze środka utworu, tego samego, który umieściłem wcześniej w interpretacji Beechama (live, 1955), Berglunda i Karajana (1984):

 

A tak wypada epizod z pizzicato smyczków, który był już wcześniej w wykonaniu Kajanusa, Kusewickiego i Beechama (1946). Posłuchajcie niepokojącego, świszczącego akompaniamentu drugich skrzypiec, który  Vänskä bardzo umiejętnie wydobył z tła:

 

Osmo Vänskä, Lahti Symphony Orchestra, 1997, 17:55, BIS

 

 

51MxAgXrd1L

 

Bardzo zaskoczył mnie swoją interpretacją Lorin Maazel. Nie spodziewałem się po nim zbyt wielkich emocji – myślałem, że będzie to Tapiola raczej chłodna w ekspresji i szybka, jeśli chodzi o tempa. A tymczasem dostałem interpretację emocjonalną, momentami niemal wrzącą od ekspresji, i paradoksalnie dość powolną. Ale to, co powala tutaj na łopatki, to gra orkiestry – świetnie zbalansowana, z mocnymi, ostro zaznaczonymi wejściami smyczków, cudownie wręcz barwna. Przepięknie, charakternie i nostalgicznie brzmi rożek angielski, klarnety i oboje. Niepokoju dodają świetnie uchwycone, świszczące partie fletu piccolo w wysokim rejestrze:

 

A tak brzmi pierwszy burzowy epizod, którego wcześniej mogliście posłuchać w wykonaniu Boulta i Ansermeta. Maazel najwięcej uwagi przywiązuje do drewna:

 

Przy tym wszystkim dyrygent potrafi utrzymać Wiedeńczyków w ryzach od pierwszej do ostatniej sekundy, tworzy wykonanie w pełni zaangażowane, świetnie oddające surowość, niepokój i grozę utworu Sibeliusa.

 

Lorin Maazel, Wiener Philharmoniker, 1968, 19:11, Decca

 

 

61CIR6CbltL

 

 

Zupełnie niezwykła jest kreacja Neeme rviego. Estoński dyrygent jak nikt inny wydobywa z partytury Sibeliusa ogromne pokłady melancholii, prowadząc wykonanie powolne i skupione. Brzmienie orkiestry jest bardziej monolityczne niż w przypadku większości innych nagrań – solówki drewna, na przykład, wydają się bardziej wtopione w tło, bardziej zrośnięte z resztą orkiestry. Ogromne wrażenie robi pauza generalna zaraz na początku utworu – bardzo długa, wystawiająca cierpliwość słuchacza na ciężką próbę, wzmagająca napięcie:

 

Nie brak tu jednak bardziej ożywionych fragmentów – “ptasi” epizod pośrodku utworu jest zagrany żywo i zadziornie, ale tym bardziej niezwykłe robi wrażenie i tym bardziej kontrastuje z resztą utworu:

 

Świetnie brzmią kotły, zwłaszcza w pierwszym burzowym epizodzie, gdzie perkusista musiał grać twardymi pałeczkami, co daje efekt niezwykle żywy i wyróżniający te instrumenty z tła:

 

Niesamowicie brzmią flażolety smyczków przy tak powolnym tempie – wrażenie jest absolutnie unikalne i niezwykłe:

 

Również zakończenie jest inne od wszystkich innych wykonań – Järvi postawił na to, aby zniwelować oddechy pomiędzy sekcjami smyczków, dlatego w rezultacie otrzymujemy powoli wygasającą, świetlistą smugę dźwięku, w której cezury są prawie niewyczuwalne:

 

Nie jest to jednak wykonanie pozbawione wad. Monolityczność brzmienia, o której już wspominałem, powoduje, że wiele drugorzędnych detali ginie w bogatej tkance brzmienia. Orkiestra nie jest zbyt selektywna, a tam, gdzie dynamika blachy wzmaga się – trudno wysłyszeć szczegóły innych sekcji. Ale są to tylko drobne niedociągnięcia, które nie obniżają wartości tej wyjątkowej kreacji. Ciężko taką Tapiolę zapomnieć, trudno też wyobrazić sobie, by niektóre elementy mogły zabrzmieć lepiej.

Neeme Järvi, Göteborgs Symfoniker, 1995, 20:09, Deutsche Grammophon

 

 

51O-Xg1JjZL

 

 

 

Leif Segerstam tworzy wizję bardzo podobną w ogólnym zarysie – równie powolną i skupioną, ale tam, gdzie Järvi jest przymglony i rozmyty, tam Segerstam jest krystalicznie czysty. Jego Tapiola zadziwia misternie tworzoną atmosferą, a także klarownością, która pozwala usłyszeć detale struktury, który umknęły wszystkim innym kapelmistrzom. Posłuchanie fragmentu z początku – tempo co prawda podobnie powolne jak u Järviego, ale wyraz kompletnie odmienny:

 

Posłuchajcie obsesyjnie powtarzanego ostinato smyczków w pierwszym burzowym epizodzie, które wprowadza nerwowe napięcie, pomimo powolnego tempa. Tam, gdzie Maazel postawił na drewno, a Järvi na kotły, Segerstam wydobywa zupełnie inne detale:

 

Tempo jest równie powolne nawet w najbardziej napiętych momentach, ale również tam Segerstam wydobywa ze swojej orkiestry maksimum efektów bez uciekania się do podkręcania tempa:

 

To bardzo intelektualny typ dyrygowania, à la Klemperer, z bardzo nieoczywistym budowaniem napięcia, w którym najważniejsza jest klarowność i proporcje różnych elementów tworzących strukturę utworu. Ale pomimo tego (a może właśnie dlatego) również ta Tapiola jest głęboko poruszająca i trafiająca w sedno.

 

Leif Segerstam, Danish National Symphony Orchestra, 21:08, Chandos

 

816FQeMvcgL._SL1500_

 

Wirtuozowsko i przepięknie zagrana jest wersja poematu pod batutą Eugene Ormandy’ego. Głębia i miękkość brzmienia smyczków robi korzystne wrażenie. Nie jest to jednak dramatyczne wykonanie. Pierwsza scena burzy, aczkolwiek zagrana piękne, jest zwyczajnie ślamazarna i przechodzi dość obojętnie. Ale to, co dzieje się później – robi piorunujące wrażenie. Tak zagranego, świszczącego i zgrzytliwego sul ponticello nie słyszałem nigdzie indziej… Warto tego nagrania posłuchać, choćby dla tych kilkunastu taktów, gdzie napięcie idzie w górę w tempie błyskawicy. Ciarki na plecach gwarantowane!

 

 

Eugene Ormandy, Philadelphia Orchestra, 1976, 19:55, RCA

 

Kiedy słucha się Tapioli – trudno oprzeć się wrażeniu, że upiory, które zdawały się zamieszkiwać ukryty w głębi boru domu Sibeliusa w Järvenpää, tak naprawdę skrywały się w jego własnym umyśle. To właśnie one sprawiły, że kompozytor, po kilkunastu latach udręki – zamiast do wydawcy, skierował partyturę VIII Symfonii do kominka. Tym większe wrażenie robi ten poemat i z tym większą siłą przemawia jego surowy, nordycki emocjonalizm.

Sibelius pisał jednak nadal, zazwyczaj krótkie utwory instrumentalne. Ogromne wrażenie zrobił na mnie Surusoitto (Muzyka żałobna) – utwór z 1932 roku, dzieło równie surowe, przypominający wręcz księżycowy krajobraz:

 

A co z Tapiolą?

Możliwości wyboru interpretacji są tu bogate. Mój protest wzbudziły kreacje Berglunda, Boulta, Vänski i Ormandy’ego.  Chłodne, analityczne wykonania Ansermeta, Rosbauda czy Segerstama zachwycają tu tak samo jak bogate, romantyczne wizje Kusewickiego, Järviego i Karajana. W każdym z tych wcieleń Tapiola potrafi zachwycić i spiorunować słuchacza jak mało który utwór w repertuarze.

Related Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.