Najnowszy album tureckiego pianisty Fazıla Saya gromadzi dzieła francuskie od XVIII do XX wieku. Artysta wybrał do niego trzy wieloczęściowe kompozycje autorstwa Françoisa Couperina, Claude’a Debussy’ego i Maurice’a Ravela, a tytuł każdego z ogniw staje się punktem wyjścia do jakiejś poetyckiej impresji. Owa poetyckość prześwieca już w samym tytule całości – Oiseaux tristes. „Smutne ptaki” to bowiem tytuł drugiego ogniwa cyklu Miroirs (Zwierciadła) Ravela.
Rozpoczynamy jednak od Couperina, a konkretniej od Quatrième livre de pièces de clavecin: 21e ordre z 1730 roku, które Say opracował na fortepian. Jest to dobre otwarcie całego albumu – stylowe, z ostrymi ornamentami i wyraźnie zaznaczonymi rytmami. Jeśli jednak mam być szczery, ta część płyty zrobiła na mnie wrażenie raczej umiarkowane. Nie ma w tych opracowaniach nic złego, podobnie jak w ich wykonaniu, ale to, co dzieje się później, jest po prostu o wiele bardziej interesujące.
Dalej mamy bowiem dwa dzieła impresjonistyczne – Suite bergamasque Claude’a Debussy’ego oraz Miroirs Ravela. Obie kompozycje powstały mniej więcej w tym samym czasie: pierwsza ukazała się drukiem w 1905 roku, druga została prawykonana rok później.
Tym jednak, co generalnie zwraca uwagę w sposobie wykonywania tych utworów przez Saya, jest krągłość, ciepło i pełnia brzmienia. Urzekały mnie one, gdy słuchałem jego nagrań nokturnów Chopina i preludiów Debussy’ego, urzekają mnie także i tutaj. Jeśli chodzi o jakość dźwięku — słychać wyraźnie, że mikrofony umieszczono blisko fortepianu. Nie przeszkadza to w ogóle w odcinkach piano, natomiast w forte brzmienie staje się dość masywne. Ujmując rzecz inaczej – trochę brakuje wtedy wokół niego przestrzeni. Jest to jednak cecha realizacji nagrania, a nie coś, co mogłoby je dyskwalifikować czy istotnie obniżać jego wartość.
W grze Saya jest coś kociego: miękkość, giętkość, puszystość. Jest cierpliwość w budowaniu napięcia, ale gdy trzeba – potrafi pokazać pazury. Pierwsze cechy są szczególnie wyraźne w ogniwach powolnych, nokturnowych i lirycznych — w słynnym Clair de lune (Światło księżyca), Noctuelles (Ćmy) czy arcymigotliwym Une barque sur l’océan (Łódź na oceanie). Drapieżność wysuwa się na pierwszy plan w rytmicznych stylizacjach tanecznych u Debussy’ego, a u Ravela – w stylizowanym na hiszpański ogniwie Alborada del gracioso (Poranek trefnisia). Wielkie wrażenie robią również dwa melancholijne fragmenty – tytułowe Oiseaux tristes oraz La vallée des cloches (Dolina dzwonów). Jest w tych interpretacjach coś przejmującego i niezwykle głębokiego.
To album, do którego chce się wracać. Jest jak smakowita uczta, od której trudno się oderwać. Słychać wyraźnie, że Fazıl Say dokładnie całość przemyślał, a każde ogniwo stanowi zamkniętą formę z jasno poprowadzoną linią narracyjną. Płytę bardzo gorąco polecam, muszę jednak ostrzec, że turecki pianista — podobnie jak Glenn Gould czy John Barbirolli — z upodobaniem stosuje artykulację mruczando. Słychać ją szczególnie dobrze podczas słuchania na słuchawkach.
François Couperin
Quatrième livre de pièces de clavecin: 21e ordre
Claude Debussy
Suite bergamasque
Maurice Ravel
Miroirs
Fazil Say – fortepian
Warner Classics
Podoba Ci się to co robię? Chcesz wesprzeć moją pracę? Odwiedź profil Klasycznej płytoteki w serwisie Patronie.pl
