Martha Argerich, Renaud Capuçon, Gautier Capuçon & Chamber Orchestra of Europe w Musikverein

Nikt zapewne nie zdziwi się, gdy napiszę, że do wyjazdu do Wiednia po raz kolejny zainspirowała mnie Martha Argerich. Tym razem artystka wystąpiła z Chamber Orchestra of Europe. Pierwszą część koncertu wypełnił Koncert potrójny C-dur op. 56 Ludwiga van Beethovena, a pianistce towarzyszyli bracia Capuçon – Gautier i Renaud. Ten ostatni miał przed sobą podwójne zadanie, ponieważ prowadził także orkiestrę. Argerich i Renaud nagrali już razem Potrójny (z Mischą Maiskym). Zresztą, jeśli chodzi o pianistkę, gra ona przeważnie utwory, które wykonywała już wcześniej. Mimo że repertuarowych zaskoczeń na jej koncertach nie ma, sala była wypełniona do ostatniego miejsca, a na estradzie ustawiono nawet dostawki. Ukończony w 1804 roku koncert należy do środkowego etapu twórczości Beethovena. To utwór raczej lekki gatunkowo, zawierający zresztą miłe polonicum – w ostatnim ogniwie pojawia się rytm poloneza.

Siła tego wykonania polegała na tym, że choć ewidentnym magnesem była obecność Argerich, Argentynka nie zdominowała narracji. Było to kameralne muzykowanie najwyższej próby, z inteligentną i pełną wyczucia wymianą ról. Najlepsze wrażenie robili Argerich i Gautier Capuçon. Tego ostatniego słyszałem niedawno w I Koncercie wiolonczelowym Szostakowicza w Lipsku i odniosłem wówczas wrażenie, że grał to dzieło zbyt delikatnie. Estetyka muzyki Beethovena pasowała mu o wiele lepiej.
A Argerich? Grała błyskotliwie, z werwą i żywotnością, do których od dekad wszystkich nas przyzwyczaiła. Renaud Capuçon prowadził całość w rześkich tempach, ale jego gra nie wywarła większego wrażenia. Jest w niej coś bezbarwnego, pozbawionego wyrazistości. Nie miałem zresztą wątpliwości, że znaczna część słuchaczy przyszła „na Argerich” i że zadziałała ona jak magnes nie tylko na mnie. Kto wie, kiedy jeszcze nadarzy się okazja, by usłyszeć ją w tym repertuarze? I czy w ogóle się nadarzy?

Swoją drogą myślę o jej pewnej powtarzalności, o tym, że w pewnym momencie silnie zafiksowała się na swoich ulubionych utworach. Czy to źle? Może lepiej, że nie nagrała niektórych dzieł? Być może. Kiedy jednak słyszę jej wczesne, nieoficjalne nagrania Koncertu a-moll Griega, szczęka opada mi na podłogę. Co dałbym, żeby usłyszeć ją w dwóch ostatnich koncertach Beethovena, Rapsodii na temat Paganiniego Rachmaninowa czy Koncercie Lutosławskiego! Kto wie, co jeszcze kryją archiwa i co kiedyś z nich wypłynie?

W drugiej części koncertu zabrzmiała VIII Symfonia Antonína Dvořáka, której całe wieki nie słyszałem na żywo (swoją drogą – Potrójnego nie słyszałem nigdy). Na czele orkiestry, tym razem już przy pulpicie, stanął Capuçon. Jest to artysta kompetentny, ale czy to czyni go wybitnym kapelmistrzem? Zdecydowanie nie. Problemem był też dźwięk orkiestry, która okazała się zbyt mała jak na to dzieło. Owszem, jest to utwór pogodny, o klasycznych proporcjach, powstał jednak w epoce romantyzmu i pomyślany był na większy skład, o cieplejszym, pełniejszym i bardziej nasyconym brzmieniu. Jeśli chodzi o Capuçona, jego rola ograniczała się do dość sztywnego odmierzania taktów. Było to nudne, rutynowe odegranie, niewyróżniające się absolutnie niczym i niepozostawiające śladu w pamięci. Humor, suspens, rozleniwione rozkołysanie, szeroki oddech – próżno było tu szukać tych elementów. Trzeba jednak przyznać, że przygotował sobie efektowną choreografię, która spodobała się części publiczności. Na bis orkiestra wykonała pod jego dyrekcją Uwerturę do Wesela Figara. Jestem przekonany, że gdyby zagrali to bez niego, wypadłoby dokładnie tak samo, a może nawet lepiej.

foto. Julia Wesely

 

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Klasyczna płytoteka powstaje dzięki mojej regularnej pracy. Jeśli masz ochotę ją wesprzeć, zapraszam na profil bloga w serwisie Patronite.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.