Andsnes gra Sibeliusa

Muzyka Jeana Sibeliusa zawsze była dla mnie pełna paradoksów. Jego najbardziej znane utwory (poemat symfoniczny Finlandia, II Symfonia, Valse triste, Koncert skrzypcowy, Łabędź z Tuoneli), choć wartościowe, nie mogą się równać z mniej znanymi arcydziełami (pokroju Tapioli, Luonnotar, Barda czy IV Symfonii). Podobnie mało znana jest muzyka fortepianowa Fina, aczkolwiek bywała zauważana przez pierwszoligowych wykonawców. Sięgał wcześniej po jego dzieła na ten instrument Glenn Gould, który nagrał trzy sonatiny op. 67 i Kyllikki op. 41. Od dawna znałem to nagranie i podobała mi się sama muzyka, kiedy więc dowiedziałem się że Leif Ove Andsnes nagrał album z utworami fortepianowymi Sibeliusa – od razu wiedziałem, że to jest coś, czego trzeba posłuchać. O ile jednak. Andsnes oferuje przekrój przez całą jego twórczość fortepianową – od dwóch wczesnych Impromptu op. 5 z 1893 roku aż do 5 Esquisses op 114 z 1926 roku, zbióru który powstał już po Tapioli. Mamy więc w sumie 24 kompozycje, w tym dwa utwory które nagrał wcześniej Gould: Sonatinę fis-moll op. 67 nr 1 i Kyllikki. Możliwość porównania tych interpretacji była dla mnie główną atrakcją tej płyty. Zacznijmy jednak od początku…

Album otwierają dwa Impromptu z op. 5. To utrzymane w tonacji h-moll jest utworem migotliwym, utrzymanym w szybkim tempie, o nieco rozmytej narracji przywodzącej na myśl utwory Debussy’ego, choć oczywiście klimat jest odmienny. Impromptu E-dur op. 5 nr 6 przywodzi na myśl kompozycje Chopina, główny nacisk jest tu bowiem położony na eksponowanie niespiesznie prowadzonej kantyleny w cichej dynamice, co nadaje dziełu kontemplacyjnego, lirycznego charakteru. Następnym utworem są Utwory liryczne, czyli Kyllikki. Jak ma się interpretacja Andsnesa do tej Goulda? Nijak. Kiedy bowiem z głośników popłynęły dźwięki interpretacji tego pierwszego pianisty – ledwo poznałem ten utwór. Był w tej wersji o wiele bardziej zwarty i dramatyczny, o wiele bardziej ekspresyjny. W pierwszej i w trzeciej części tego zbioru Andsnes jest minimalnie szybszy od Goulda, największą różnicę robi jednak część druga – Andantino. O ile u Andsnesa trwa ono 4:22, co wydaje się absolutnie adekwatne, o tyle Gould rozciąga je go 6:09, co czyni tę część prawie Adagiem. Dość powiedzieć, że najnowsze nagranie oferuje interpretację nie tak statyczną, bardziej śpiewną i dramatyczną. W Romansie Des-dur i w Barkaroli również jest coś bardzo chopinowskiego. Następny jest Valse triste w wersji na fortepian. Andsnes gra ten utwór w wycofany, liryczny i trochę zamglony sposób, umiejętnie budując napięcie aż do mocnej kulminacji. Miałem kiedyś okazję słyszeć ten utwór na żywo w „interpretacji” Ivo Pgorelicha. Było to doświadczenie… jedyne w swoim rodzaju. Wolałbym o nim zapomnieć.
W przypadku Sonatiny fis-moll kontrast pomiędzy interpretacją norweskiego pianisty a wersją Goulda jest jeszcze większy. Porównajmy tempa w obu wersjach:

I. Allegro – Gould – 4:35/Andsnes – 2:55
II. Largo– Gould – 4:41/Andsnes – 2:12
III. Allegro moderato – Gould – 1:37/Andsnes – 1:39

Kontrast jest ogromny i gdybym miał go jakoś ubrać w słowa to powiedziałbym, że wersja Goulda jest bardziej chłodna, bardziej abstrakcyjna i mniej emocjonalna.
Dwa „drzewne” utwory z op. 75 – Brzoza nr 4 i Świerk nr 5,  są kapitalne, a ich intymny i liryczny nastrój jest dobrze podkreślony przez wyciszoną grę pianisty. Podobnie efemerycznie brzmi Impromptu, jedna z trzech Bagatel z op. 97 wybrana przez artystę do albumu. Króciutki, trwający niewiele ponad minutę Marsz humorystyczny jest dynamiczny i zadziorny, a w Pieśni powracamy do kontemplacyjnego nastroju pełnego melancholii. Mamy wreszcie 5 szkiców op. 114, urokliwie zatytułowanych: Krajobraz, Scena zimowa, Leśne jezioro, Pieśń w lesie oraz Wizja wiosenna. Tytuł Szkice dobrze oddaje charakter tych kompozycji – ulotnych, wyciszonych i trochę nierzeczywistych.
Bardzo podoba mi się sposób, w jaki Andsnes buduje narrację w tych utworach – niespiesznie, wyraźnie, logicznie, ogromną wagę przywiązuje przy tym do dynamiki, która przez większość czasu jest wyciszona, co nadaje muzyce intymnego charakteru. To kontemplacyjny album wyśpiewany sotto voce. Charakter tych kompozycji trafnie oddał we wprowadzeniu do płyty sam pianista, pisząc:

It inhabits a private world; it is almost not for the public, but something to play for a friend, or even alone.

Well said!

Jean Sibelius

6 Impromptus op. 5:
h-moll nr 5
E-dur nr 6

Kyllikki op. 41

10 utworów na fortepian op. 24:
Romans Des-dur nr 9
Barkarola nr 10

10 utworów na fortepian op. 58
Pastuszek nr 4

Valse triste op. 44 nr 1

Sonatina fis-moll op. 67 nr 1

5 utworów na fortepian (Drzewa) op. 75
Brzoza nr 4
Świerk nr 5

2 Rondina op. 68
Vivace nr 2

13 utworów na fortepian op. 76
Elegiaco nr 10

6 Bagatel op. 97
Impromptu nr 5
Marsz humorystyczny nr 4
Pieśń nr 2

5 szkiców op. 114

Leif Ove Andsnes – fortepian

Sony

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.