Destination Rachmaninov: Departure

Każdy pianista i dyrygent nagrywający dzieła Rachmaninowa na fortepian i orkiestrę z Philadelphia Orchestra staje wobec poważnego wyzwania. To w końcu z tym zespołem i z kierującymi nim dyrygentami (czyli kolejno Leopoldem Stokowskim i Eugenem Ormandym) nagrywał je sam kompozytor. Nie jest łatwo konfrontować się z takim dziedzictwem. Wyzwanie podjęli tym razem Daniil Trifonov i Yannick Nézet-Séguin, obecny szef Filadelfijczyków. Rezultatem tej współpracy jest album zatytułowany Destination Rachmaninov: Departure.

W dołączonym do albumu booklecie wystylizowany na księcia hipsterów pianista stara się przekonać odbiorcę, że rozpoczynający krążek II Koncert Rachmaninowa jest… jednym z najmniej romantycznych dzieł kompozytora. Za słowami nie idą jednak czyny. Da się ten Koncert grać mało romantycznie, mało sentymentalnie, trzeźwo i racjonalnie. Najlepszym przykładem takiego stylu gry jest wykonanie samego twórcy, który popadał jednak w drugą skrajność. Słuchając jego gry można odnieść wrażenie, że jest tak ostrożny, jakby się tych wszystkich emocji zawartych w swoim dziele wstydził. Takich problemów nie ma w żadnym wypadku ani Trifonov, ani Nézet-Séguin. Nie tylko zresztą nie mieli problemu z pokazaniem emocji w tych dwóch koncertach. Pokazali je w nadmiarze, topiąc narrację w gęstym, słodkim sosie sentymentalizmu. To Rachmaninow przeliryzowany i wydelikacony. Nie ma tu żadnego ostrzejszego akcentu, dramatyzmu jest jak na lekarstwo, a melodie, już same w sobie przecież rozlewne, rozlewają się jeszcze bardziej z powodu powolnych temp. Każda z części obu koncertów jest o ponad minutę dłuższa niż w nagraniach kompozytora ze Stokowskim i Ormandym. Brzmienie Filadelfijczyków w nowym nagraniu jest ciepłe i nasycone, ale dźwięk smyczków jest często aż nazbyt rzewny – rozwibrowany i płaczliwy. Brzmieniu brakuje też pewności, ostrości i zadziorności.

Dzieje się tak również w Koncercie g-moll, bardzo odmiennym od Koncertu c-moll. W muzyce dużo jest ostrych i wyrazistych rytmów, czasem utwór pobrzmiewa też lekko jazzowo. Mocno akcentuje to w książeczce Trifonov, ale jego interpretacja przeczy tym słowom. Wykonanie ponownie jest powolne, wydelikacone i nastawione głównie na eksponowanie śpiewnych melodii. Trifonovowi nie sposób odmówić wrażliwości, ale wykorzystuje ją w sposób który przeszkadza w wydobyciu z muzyki jej zalet. Chciałoby się powiedzieć – mniej ostentacji, więcej pasji! Ta muzyka naprawdę nie potrzebuje dosładzania. Balans pomiędzy instrumentem solowym a orkiestrą jest zaburzony na rzecz tej ostatniej.

Oba koncerty oddzielają trzy fragmenty z Partity E-dur Johanna Sebastiana w transkrypcji Rachmaninowa. Trzy części – Preludium, GawotGigue wykonane są przez Trifonova sprawnie i bez zbędnego uromantyczniania, co trzeba zaliczyć na plus.

Album Destination Rachmaninov: Departure z pewnością spełni oczekiwania słuchaczy lubiących w muzyce rosyjskiego kompozytora ciepłe, miękkie i nasycone brzmienie, romantyczność i sentymentalizm w ilościach wystarczających aby nabawić się cukrzycy. Osobiściejednak  wolę Rachmaninowa granego bardziej zdroworozsądkowo, może nawet chłodno.

 

Destination Rachmaninov: Departure

Siergiej Rachmaninow
II Koncert fortepianowy c-moll op. 18
IV Koncert fortepianowy g-moll op. 40

Johann Sebastian Bach
Suita na podstawie Partity E-dur BWV 1006

Daniil Trifonov – fortepian
Yannick Nézet-Séguin – dyrygent

Philadelphia Orchestra

Deutsche Grammophon

 

Related Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.