Jacek Kaspszyk & II Symfonia Mahlera, czyli zakończenie sezonu w Filharmonii Narodowej

Sobotni koncert pod dyrekcją Jacka Kaspszyka był ostatnim koncertem abonamentowym, jaki artysta poprowadził w roli dyrektora artystycznego Orkiestry Filharmonii Narodowej. Dyrygent wybrał na tę okoliczność II Symfonię c-moll Gustava Mahlera, czyli dokładnie to samo dzieło, którym zainaugurował swoją działalność w tej instytucji w październiku 2013 roku. Było to symboliczne zamknięcie dyrekcji, w trakcie której dyrygent szczególnie chętnie prowadził pokaźnych rozmiarów dzieła wokalno-instrumentalne. Do tego typu dzieł należy właśnie Druga Mahlera, którą nazywa się czasem Symfonią zmartwychwstania. Nie pamiętam już szczegółów wykonania sprzed sześciu lat, zapamiętałem jedynie, że była to interpretacja poprowadzona w zawrotnym tempie, cały koncert trwał bowiem ok. 80 minut. Jak na Drugą Mahlera – nie tak długo.

Kaspszyk nie zmienił za bardzo swojego poglądu na to, jak symfonia powinna brzmieć i w jakich tempach powinna być utrzymana. Pierwsza część rozpoczęła się dynamicznie, nawet agresywnie, co oczywiście miało swoje plusy, jest to bowiem muzyka brutalna, z założenia oscylująca pomiędzy apokaliptycznymi wybuchami a tonami żałobnymi. I o ile tych pierwszych było aż nadto, o tyle akcenty funeralne mogły się wydawać potraktowane zbyt pobieżnie. Szybko wyszły na jaw mankamenty wykonania, a mianowicie brak cieniowania dynamicznego i brak balansu pomiędzy sekcjami orkiestry. Przez większą część trwania utworu dynamika nie schodziła poniżej forte, co zamazywało detale struktury. Szczególnie głośna była sekcja blachy, która ma w tym dziele wiele do pogrania. Ale także solówki fagotu były nadspodziewanie głośne i dawały niejednokrotnie wrażenie, że słuchamy symfonii koncertującej przeznaczonej na ten instrument. Jednak wiele było tu miejsc satysfakcjonujących. Należało do nich intensywne przejście od przetworzenia do repryzy, czy drapieżne zakończenie całej części.

Rozkołysany lendler nie przyniósł spodziewanego po części pierwszej odprężenia. Także tutaj tempo było bowiem szybkie, a gra orkiestry nadspodziewanie głośna, co nie pozwoliło podkreślić lirycznego charakteru muzyki.

Niestety także drapieżne Scherzo nie wypadło za dobrze, tutaj bowiem nie udało się uchwycić sarkastycznego nastroju i specyficznej mahlerowskiej ironii. Była to także część, w której tempo i dynamika zaczęły naprawdę dawać się we znaki, a szybka i jednostajnie głośna muzyka stała się monotonna. Frazy były zagonione i nie tyle wypływały jedna z drugiej, co wpadały na siebie i dusiły się z braku przestrzeni.

Wytchnienie przyniosła część czwarta – Urlicht, w której zaprezentowała się Christa Mayer. Wykonała tę część z prostotą i bez afektacji, ale niestety niezbyt starannie pod względem dykcji.

W trwającej mniej więcej pół godziny części piątej ważną rolę pełnią efekty przestrzenne: nawoływania trąbek, waltorni, a także grająca w jednym momencie orkiestra stylizowana na wojskową. Ten element wypadł niestety nie za dobrze, bowiem… grająca za sceną blacha zagłuszała momentami orkiestrę grającą na scenie! O jakimkolwiek poczuciu przestrzeni nie mogło być w takiej sytuacji nawet mowy. Chór Filharmonii Narodowej zaprezentował się za to znakomicie: śpiewał rewelacyjnie pod względem barwnym, a pozytywne wrażenia budził też sposób wydobycia wszystkich rejestrów. Nawet w piano słychać było wyraźnie (ale nienachalnie!) zarówno tenory jak i basy. Sopranistka ​Lauryna Bendžiūnaitė także zaprezentowała się przyzwoicie, chociaż skłamałbym, gdybym powiedział, że jej śpiew zrobił głębsze wrażenie. Zakończenie było zagonione i bardzo głośne, jednak tak huczne postawienie kropki nad przysłowiowym „i” spotkało się z gorącym aplauzem publiczności. Ja również byłem rad, mogłem bowiem przestać obawiać się o stan błony bębenkowej w moich uszach.

A zatem: umarł król, niech żyje król! Od nowego sezonu orkiestrze FN przewodzić będzie Andrzej Boreyko. O tym jak sobie na tym stanowisku poradzi, dowiemy się już w październiku.

 

foto. DG ART Fotografia/Filharmonia Narodowa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.