Informacja dla czytelników: NOSPR nie przyznaje mi obecnie akredytacji prasowych. W odpowiedzi na mój wniosek instytucja poinformowała, że przy ich rozpatrywaniu uwzględnia m.in. wpływ relacji medialnych na wizerunek i misję publiczną. W związku z tym bilety na koncerty kupuję samodzielnie.
***
Podczas ostatniego koncertu w tym sezonie artystycznym NOSPR zagrał pod batutą Marin Alsop. Amerykanka rozpoczęła od Quiet City, dzieła swojego krajana Aarona Coplanda, napisanego w 1939 roku. Kompozytor oparł się na sztuce Irwina Shawa, do której napisał muzykę sceniczną, a następnie przerobił ją na ten krótki utwór przeznaczony na smyczki, rożek angielski (Piotr Pyc) i trąbkę (Piotr Nowak). To ciekawa, nieco melancholijna kompozycja z wyraźnie zarysowaną kulminacją. Wykonanie było udane. Solówki obu instrumentów dętych zostały pięknie i starannie przygotowane, a dramaturgia utworu została wyraźnie i sugestywnie zarysowana.
Partię solową w Koncercie Schumanna wykonał w Katowicach znakomity czeski pianista Lukáš Vondráček, o którym pisałem już w kontekście jego nagrania koncertów Rachmaninowa. Zrobił na mnie świetne wrażenie muzykalnością, inteligencją i wyczuciem. Tak samo było również tutaj. Słychać było, że to pianista mający spójną wizję utworu. Dysponuje znakomitą techniką, która nie służy mu jedynie do popisów, lecz do snucia przekonującej narracji. Jego wykonanie było poetyckie i delikatne, ale nie popadało w przesadę czy sentymentalizm. Ma dużo wyczucia i smaku. Natomiast sposób prowadzenia orkiestry przez Alsop nie zrobił dobrego wrażenia. Przede wszystkim zaburzony był balans. Prowadziła orkiestrę zbyt cicho w momentach, w których nie było to potrzebne. W rezultacie Vondráček, który grał wówczas akompaniament, znajdował się na pierwszym planie, podczas gdy wykonująca melodię orkiestra pozostawała w tle. Dziwnie to brzmiało. Na dodatek trudno było wyczuć między nimi chemię, taką jak pomiędzy Sternathem i Shanim, których słyszałem w tym samym dziele w Pradze na początku miesiąca. Tam był to równorzędny dialog, tutaj orkiestrę potraktowano raczej jako akompaniament i wypełniacz tła. Czeski pianista doczekał się ciepłego przyjęcia, za które odwdzięczył się Arabeską C-dur op. 18 Schumanna.
Drugą część koncertu wypełniła w całości muzyka Richarda Straussa – Don Juan i suita z Kawalera srebrnej róży. Nie mogę uznać wykonań tych utworów za szczególnie porywające. Wiele detali w partii blachy czy perkusji pozostawało w tle, zwłaszcza w pierwszym z tych dzieł. Alsop prowadziła je dość sztywno, metronomicznie, bez większej wyobraźni, co przełożyło się na brak potoczystości i mało sugestywne kulminacje. Zwłaszcza ta wieńcząca Don Juana przeszła bez większego wrażenia. A to przecież moment o dużym znaczeniu dla dramaturgii, który można mocniej zaakcentować zmianą dynamiki czy subtelnym zwolnieniem. Szkoda. Suita była lepsza, były tam fragmenty ładnie rozkołysane, ale kiedy słyszało się NOSPR pod batutą takich mistrzów jak Skrowaczewski, Slatkin czy Marriner i wie się, ile ta orkiestra potrafi z siebie dać, takie koncerty przynoszą jednak rozczarowanie.
Swoją drogą, w październiku wyraziłem rozczarowanie brakiem dzieł muzyki polskiej w programach NOSPR pod batutą Alsop. Ze względu na tę opinię instytucja odmawia mi od tego czasu akredytacji, bo słowa krytyki wpływają na jej wizerunek. Pozostawię to bez komentarza, bo to się komentuje samo, natomiast wypada zauważyć, że w sezonie 2026/2027 pani Alsop poprowadzi aż dwa dzieła kompozytorów polskich. Aż dwa!
Ironia na bok. Alsop nie musi być zainteresowana wykonywaniem dzieł naszych rodaków. Nie uważam, że ktokolwiek powinien zmuszać ją do ich prowadzenia. Mogłaby od czasu do czasu, choć nie za często, pojawiać się gościnnie i prezentować nieznane u nas utwory amerykańskie. Jeśli jednak ktoś obejmuje prestiżowe i eksponowane stanowisko w polskiej instytucji, która na dodatek jest ex definitione „narodowa”, to jego absolutnie podstawowym obowiązkiem powinno być wykonywanie dzieł kompozytorów polskich. Powierzenie takiego stanowiska osobie, która nie jest tym zainteresowana, to nie tylko nieporozumienie, lecz także decyzja, za którą płacą wszyscy podatnicy. Nie rozmawiamy tu przecież o kwotach symbolicznych.
foto. Tat Keng/IMG Artists
Podoba Ci się to co robię? Chcesz wesprzeć moją pracę? Odwiedź profil Klasycznej płytoteki w serwisie Patronie.pl
