Manfred Honeck, Pittsburgh Symphony Orchestra & IX Symfonia Dvořáka

Choć Pittsburgh Symphony Orchestra oficjalnie nie zalicza się do amerykańskiej „wielkiej piątki”, ma w swoim dorobku wiele znakomitych nagrań. Wystarczy wspomnieć choćby te z Markiem Janowskim. Wśród jej szefów znaleźć można takie postacie jak Fritz Reiner, Lorin Maazel, Mariss Jansons, a od 2008 roku szefem jest Austriak Manfed Honeck. Pisałem już wielokrotnie o jego koncertach i nagraniach, oceniając je niezwykle wysoko. Słyszałem go także na żywo z jego orkiestrą w programie złożonym z dzieł Mendelssohna i Mahlera. Wrażenie było niezwykle silne i pozostało ze mną do tej pory. Dlatego z wielkim zainteresowaniem przyjąłem fakt, że dyrygent nagrał ze swoją orkiestrą Dziewiątą Dvořáka.

Nie czarujmy się – to utwór zgrany do imentu, tak popularny i ograny, że doprawdy trudno oczekiwać, że każde nowe nagranie okaże się rewelacją (i często nią nie jest, co udowodnił nudziarz Bychkov). Każdy choć pobieżnie interesujący się szeroko pojętą muzyką klasyczną zna go od zawsze. Natomiast największą siłą interpretacji Honecka jest jej świeżość. Nie sądziłem, że kiedykolwiek jeszcze usłyszę Dziewiątą tak, jakbym słyszał ją po raz pierwszy. Jest to przede wszystkim zasługa wielkiej atencji w stosunku do rozmaitych detali faktury, dynamiki czy tempa, dzięki której wiele fragmentów brzmi świeżo i odkrywczo. Wystarczy posłuchać choćby frazowania w triu Scherza, które staje się nagle bardziej śpiewne i rozkołysane niż w większości znanych mi nagrań. Gra sekcji dętej blaszanej to rewelacja. Ile tu niuansów, ile odcieni kolorystycznych i subtelnych, ale wyrazistych zmian dynamicznych i crescend, które wzmagają napięcie. Nie dzieje się tak tylko w częściach szybkich. Także Largo wiele zyskuje na tym podejściu. Utrzymane jest ono, podobnie zresztą jak cała symfonia, w tempach raczej konwencjonalnych. Uwagę zwraca też piękna gra kwintetu, ze świetną, krótką artykulacją staccato, która potrafi naturalnie przejść w szeroko prowadzoną kantylenę. W zasadzie jedyną rzeczą, która zdecydowanie nie przypadła mi tu do gustu było potężne zwolnienie przy trzecim temacie pierwszej części. Zwracam na to baczną uwagę przy opisywaniu każdej interpretacji tego utworu. Panuje tu bowiem nomen omen, wolna amerykanka – każdy dyrygent robi co chce, pomimo tego, że w partyturze widnieje jedynie allegro molto. Także Honeck postanowił tu bardzo mocno zwolnić, co moim zdaniem nie daje dobrego efektu. Owszem, daje kontrast w stosunku do pierwszego i drugiego tematu, ale jednocześnie sprawia, że narracja traci ciągłość, odbiera też muzyce impet i energię. Przy każdym powrocie tej myśli Honeck zwalnia tak samo, co sprawia, że zabieg ten brzmi jak starannie wystudiowany, a nie spontaniczny. Mógłbym próbować jeszcze na to wybrzydzać, ale nie ma to większego sensu. Prawda jest bowiem taka, że tak jednocześnie rewelacyjnie zagranej, tak wielowymiarowej, tak odkrywczej i tak świetnie nagranej Dziewiątej Dvořáka jeszcze nie słyszałem, a przepuściłem ich już przez mój odtwarzacz kilkadziesiąt. Z czystym sumieniem stawiam je na półce obok nagrań Bernsteina, Silvestriego czy Paavo Järviego.

Album dopełnia współczesna kompozycja Four Black American Dances Carlosa Simona. Cykl czterech krótkich tańców – Ring Shout, Waltz, Tap!Holy Dance – jest zaskakująco trafnym uzupełnieniem „Nowego świata”. Dvořák pozostawił przecież po sobie Tańce słowiańskie, Simon proponuje natomiast swoiste „Tańce afroamerykańskie”, czerpiące z tradycji własnej kultury. Utwór jest znakomicie zinstrumentowany, pełen barw, energii i humoru, a Pittsburgh Symphony Orchestra gra go z taką samą klasą, jak główną pozycję programu. Praktycznie każdy współczesny kompozytor dałby się pokroić za to, aby jego dzieło nagrał zespół tej klasy co Pittsburgh Symphony Orchestra i kapelmistrz tak dobry jak Honeck.

Słowa uznania należą się też stronie edytorskiej. Mamy ciekawy i wyczerpujący esej Honecka na temat symfonii Dvořáka i rozmaitych zagadnień związanych z jej wykonaniem, a także tekst Simona, w którym omawia genezę poszczególnych tańców. To jest album, o którym będzie się pamiętać po wielu, wielu latach.

 

Antonín Dvořák
IX Symfonia e-moll op. 95 Z Nowego Świata

Carlos Simon
Four Black American Dances

Pittsburgh Symphony Orchestra
Manfred Honeck – dyrygent

Reference Recordings

 

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Podoba Ci się to co robię? Chcesz wesprzeć moją pracę? Odwiedź profil Klasycznej płytoteki w serwisie Patronie.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.