NFM Filharmonia Wrocławska gra Mykietyna

Urodzony w 1971 roku Paweł Mykietyn należy do najwybitniejszych aktywnych obecnie polskich kompozytorów. Najnowsza płyta NFM Filharmonii Wrocławskiej sygnowana jego nazwiskiem zawiera premiery fonograficzne dwóch dzieł – II Koncertu wiolonczelowego z 2018 roku oraz dzieła przeznaczonego na orkiestrę, Hommage à Oskar Dawicki z 2014 roku. W pierwszym z tych utworów solistą jest Marcin Zdunik, wybitny artysta, przy współpracy z którym utwór ten powstał. Miałem swojego czasu przyjemność porozmawiać z Mykietynem na ten temat, a w rezultacie tej rozmowy powstał wywiad (dostępny TUTAJ).

II Koncert wiolonczelowy trwa 32 minuty i składa się w przybliżeniu z trzech odcinków, granych attacca. Dzieło rozpoczyna się praktycznie tonalnie, w żałobnej tonacji d-moll, a funeralne skojarzenia dopełnia jeszcze bicie dzwonów. Drugie, krótkie „ogniwo” to wyrafinowana kadencja na wiolonczelę solo, oparta na technice podwójnych flażoletów, co daje szczególnie ciekawe, eteryczne efekty kolorystyczne. Końcowa faza Koncertu to anonsowane przez chorał puzonów, stopniowo narastające, motoryczne accelerando, w którym powtarzane coraz szybciej ostinata narastają aż do potężnego wyładowania, które kończy się dźwiękiem werbla. Ciężar prowadzenia narracji spoczywa, całkiem słusznie, na instrumencie solowym. Akompaniament orkiestry jest tu zresztą nie mniej barwny i atrakcyjny dla słuchającego. Mykietynowi zależało na tym, aby w swojej kompozycji zawrzeć emocje i jak najbardziej mu się to udało. Powstała kompozycja momentami intrygująca i niebanalna, chociaż też nierówna. Zwłaszcza owe momenty stopniowych zwolnień i przyspieszeń dają niestety momentami wrażenie monotonii i dłużyzn. Zdunik wykonuje swoją drugą partię znakomicie, co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę zarówno jego fenomenalną technikę jak i zaangażowanie w powstanie dzieła.

Tytuł drugiego utworu, Hommage à Oskar Dawicki, jest dość przewrotny, bowiem uhonorowany nim artysta nie tylko żyje, ale też tworzy i ma się dobrze, a tego rodzaju muzyczne upamiętnienia tworzy się przecież raczej dla zmarłych twórców. Ten jednoczęściowy, trwający także 32 minuty utwór także składa się z trzech odcinków. W pierwszym z nich dopatrzeć się można (ale nie trzeba) w melodyce jakichś dalekich ech twórczości Mahlera, odzywają się tu też dźwięki tak lubianych przez austriackiego twórcę dzwonków pasterskich. Później usłyszymy jeszcze wiolonczele grające razem z wibrafonami czy długie, żałobne solo altówki. Później zaś mamy powoli narastające accelerando grane przez tom-tom, a następnie przez marakasy. Także ten utwór jest barwny, a język muzyczny Mykietyna charakteryzuje w nim wysmakowana kolorystyka.

Zastanawiam się tylko, czy owa kolorystyka i barwność jest w stanie wynagrodzić słuchającemu intelektualizm tej muzyki i czy owe zwolnienia i przyspieszenia wystarczą, aby utrzymać uwagę odbiorcy w napięciu przez cały czas. Niektóre z zabiegów zastosowanych przez Mykietyna są bowiem czysto intelektualnymi, szeroka publiczność nie będzie w stanie ich wyłapać, nie mówiąc o docenieniu. To muzyka dla oka, musica reservata naszych czasów. Nie brakuje w niej emocji, ale nie są one na pierwszym planie. Te zastrzeżenia nie powstrzymują mnie jednak przed poleceniem tego albumu. Jest ważny, a każdy powinien sam wyrobić sobie zdanie o tej muzyce.

 

Paweł Mykietyn

II Koncert na wiolonczelę i orkiestrę*
Hommage à Oskar Dawicki**

NFM Filharmonia Wrocławska
Marcin Zdunik – wiolonczela*
Bassem Akiki – dyrygent*
Benjamin Shwartz – dyrygent**

CD Accord

 

 

 

 

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.