Orchestre de Paris, Klaus Mäkelä & Anna Vinnitskaya w Wiener Konzerthaus

Niedzielny poranny koncert Orchestre de Paris w Konzerthausie miał program w całości rosyjski. Złożyły się na niego dwie kompozycje Siergieja Rachmaninowa: II Koncert fortepianowy c-moll i II Symfonia e-moll. Było to o tyle ciekawe, że obie te kompozycje słyszałem niedawno w warszawskiej Filharmonii Narodowej. Koncert wykonał tam duet Boris Giltburg / Krzysztof Urbański (link TUTAJ), symfonię zaś poprowadził Leonard Slatkin (link TUTAJ). W Wiedniu partię solową w koncercie zagrała Anna Vinnitskaya, która dzień wcześniej wystąpiła w Musikverein w Koncercie na lewą rękę Ravela. Okazuje się, że muzyczny świat jest bardzo mały – w jej biogramie znalazłem bowiem informację, że artystka ma na koncie wykonanie wszystkich koncertów Rachmaninowa w Bernie, gdzie dyrygował Urbański. W Wiedniu orkiestrę poprowadziła młoda gwiazda, Fin Klaus Mäkelä, którego słyszałem już jakiś czas temu z tą samą orkiestrą.

Pianistka grała o wiele lepiej niż w sobotę wieczorem. W jej wykonaniu było więcej luzu i spontaniczności, nie było też nietrafionych dźwięków. Także tutaj pokazała jednak, że lubi grać mocnym, silnym dźwiękiem, z wyraźnie zaznaczonym rejestrem basowym. Było to zupełnie inne granie niż to Giltburga. On poszukiwał w swojej interpretacji nowych warstw, był skupiony i introwertyczny, Vinnitskaya natomiast zaproponowała wykonanie bardzo konwencjonalne, romantyczne, mocno zanurzone w patetyczno-sentymentalnym sosie. Po koncercie Giltburga pojawiły się opinie (moim zdaniem niesprawiedliwe), jakoby grał rachitycznie. Na pewno nie można było tego powiedzieć o interpretacji Vinnitskayej. Było to w pewien sposób satysfakcjonujące, choć niekoniecznie odkrywcze. W grze orkiestry zwracało uwagę jędrne i mięsiste brzmienie kwintetu. Publiczność przyjęła to wykonanie z dużym entuzjazmem. Pianistka zagrała na bis Etiudę C-dur op. 33 nr 2 Rachmaninowa.
Ciekawostka: pierwszy raz w Konzerthausie II Koncert Rachmaninowa wykonał w 1921 roku Mieczysław Münz, pierwszy mąż Neli Młynarskiej, która później poślubiła Artura Rubinsteina. Świat jest mały!

II Symfonia była bardzo odmienna od tego, co zaprezentował Slatkin. Amerykanin poprowadził ją w dość prosty sposób – emocje były, ale wynikały z samej muzyki, nie ze sposobu jej prowadzenia. U Mäkeli było na odwrót. Zdarzały mu się całkiem często emfatyczne zwolnienia, które służyły zaakcentowaniu przejść między kolejnymi odcinkami lub podkreśleniu kulminacji. Pewne fragmenty były też poprowadzone wyraźnie wolniej niż u Slatkina, np. odcinek ze smyczkami grającymi col legno w drugim ogniwie. Mimo to wykonanie Mäkeli było spójne, a napięcie w nim nie siadało. Słuchało się tej interpretacji z satysfakcją także ze względu na znakomitą, ciepłą i ekspresyjną grę orkiestry. Uwagę zwracały zwłaszcza smyczki. Drzewo również było piękne, delikatnie rozwibrowane. Blacha relatywnie najmniej ciekawa i być może z tego powodu nieco wycofana w stosunku do reszty orkiestry.

Jedno jednak muszę Mäkeli przyznać – choreografię ruchów miał przygotowaną znacznie lepiej niż sędziwy Slatkin. Młody Fin przywiązuje do autoprezentacji dużą wagę. Chce się podobać i wie, jak wywrzeć na publiczności wrażenie. To jego prawo, ja jednak wolę, kiedy to muzyka jest na pierwszym miejscu.

 

foto. Amar Mehmedinovic

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Podoba Ci się to co robię? Chcesz wesprzeć niezależną krytykę? Odwiedź mój profil w serwisie Patronie.pl i zostań mecenasem Klasycznej Płytoteki:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.