Penderecki conducts Penderecki vol. 2

Drugie wydawnictwo z serii Penderecki conducts Penderecki to spotkanie z muzyką na chór a cappella kompozytora. Album liczy tym razem dwie płyty, na których znajdziemy zarówno wyimki z większych kompozycji, jak też osobne dzieła. W sumie słuchacz ma do dyspozycji 25 tracków, a więc całkiem sporo. Pewnym mankamentem była dla mnie na początku fragmentaryczność tego albumu. O ile umieszczenie na nim niezależnych kompozycji, jak Missa Brevis czy miniatury w rodzaju My też pastuszkowie czy Kaczka pstra wydawało mi się uzasadnione, o tyle wklejanie na krążek wyjętych w kontekstu części Dies Illa, Pasji czy Siedmiu bram Jerozolimy nie wydawało mi się ani zrozumiałe ani potrzebne. Przypuszczałem, że nada to albumowi charakter zbieranki, swoistego misz-maszu.

Pierwszą płytę otwierają cztery wyjątki z Pasji wg św. ŁukaszaStabat Mater, Ut quidMiserere oraz In pulverem mortis. Jest coś uderzającego, głęboko poruszającego i świeżego w sposobie, w jaki rozmaite zabiegi archaizujące łączą się tutaj z awangardowymi środkami wyrazu. Stabat Mater rozpoczyna się od prościutkiej melodii, jednak w kulminacji dochodzi do potężnych wyładowań z zastosowaniem klasterów, a chór tutaj nie tylko śpiewa, ale też recytuje i szepcze. Podobne wrażenie pozostawia po sobie nieco późniejsze dzieło, Veni Creator. Dedykowana Mścisławowi Rostropowiczowi Pieśń Cherubinów powstała z inspiracji muzyką cerkiewną, Penderecki jednak również w tym utworze pokusił się o dobarwienie brzmienia swoimi własnymi zabiegami wyrazowymi. O Gloriosa Virginum z 2009 roku zaskakuje prostotą języka muzycznego, który jest w tym utworze w pełni tonalny i eufoniczny. Pierwszą płytę wieńczy opracowanie dwóch pastorałek, a więc My też pastuszkowie z 2015 roku i rewelacyjna Kaczka pstra z 2009 roku, w której kompozytor stosuje liczne efekty dźwiękonaśladowcze. Chór kwacze więc i gęga, a słuchaczowi pozostaje wrażenie, że nie ma tu ani jednego niepotrzebnego dźwięku.

Drugi krążek otwiera sześcioczęściowa Missa Brevis z 2012 roku, utwór ujmujący prostotą i spokojem. Jest coś głęboko poruszającego w tym pozbawionym ostentacji dziele, które Penderecki pierwotnie przeznaczył na chór dziecięcy. Benedictum Dominum to ostatni z osobnych utworów zawartych na płycie. To kolejna kompozycja, w której kompozytor imponuje kunsztownością prowadzenia głosów i umiejętnym kształtowaniem dramaturgii. Resztę płyty zajmuje Sicut locutus estMagnificat, Prosimy CięKadisza, Agnus DeiPolskiego Requiem, De ProfundisSiedmiu bram Jerozolimy, Grób PotockiejPowiało na mnie morze snów… oraz, to chyba największa ciekawostka, chóralne opracowanie Arii, pierwszego z Trzech utworów w dawnym stylu.

Czy mogę podsumować najnowsze wydawnictwo Warnera mianem składanki, na którą złożyły się umieszczone na płycie na chybił-trafił kompozycje? Nie, gdyż początkowe zastrzeżenia rozwiały się wkrótce za sprawą spójności języka muzycznego kompozytora. Owszem, są to dzieła pisane w różnych stylistykach, ale ze wszystkich przebija wyjątkowo rozpoznawalny głos twórcy. Chór Filharmonii Narodowej, przygotowany tutaj jeszcze przez swojego poprzedniego szefa, Henryka Wojnarowskiego, prezentuje się wyśmienicie, brzmi bogato i ekspresyjnie. Również Warszawskiemu Chórowi Chłopięcemu nie można odmówić świetnego przygotowania. Dla wielbicieli Pendereckiego ten album to pozycja absolutnie obowiązkowa. Jestem przekonany, że również mniej zaawansowany słuchacz ma duże szanse na odnalezienie się w szalenie bogatym i wciągającym świecie muzyki tego kompozytora. Polecam!

Warsaw Philharmonic/Penderecki conducts Penderecki vol. 2

Chór Filharmonii Narodowej
Warszawski Chór Chłopięcy
Krzysztof Penderecki – dyrygent
Henryk Wojnarowski – dyrektor chóru FN
Krzysztof Kusiel-Moroz – dyrektor Chóru Chłopięcego

Warner Classics

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.