
Pierwsze nagranie Leonarda Bernsteina z jego cyklu dla Sony zarejestrowane zostało z London Symphony Orchestra. To wyjątek, bowiem wszystkie pozostałe symfonie zostały nagrane z Nowojorczykami. Jeśli chodzi o wartość tej interpretacji, to jest ona… mocno dyskusyjna.
Hymn jest paskudny. Przeszarżowany, głośny, krzykliwy, jaskrawy, a początkowy motyw brzmi jakby naprawdę napisał go Fučík. Później nie jest zresztą jakoś dużo lepiej. To wykonanie groteskowe, w którym tempa są wyolbrzymione. Mamy tu albo niezdarne czołganie się od taktu do taktu, albo gnanie naprzód na złamanie karku. Tertium non datur. Można oczywiście podziwiać wykonawców, że w ogóle wyrobili się w takich tempach. Cóż, osobiście jednak wolę jak chór śpiewa, a nie wrzeszczy. Absolutnie paskudne, groteskowe zwolnienie przy powrocie tematu głównego, które jeszcze podkreśla miałkość i sentymentalizm tej muzyki. To wykonanie jest w bardzo złym guście, mocno uwydatnia kiczowatość i bombastyczność samej muzyki. Gdyby ktoś chciał udowodnić, że Ósma Mahlera jest dziełem banalnym – to może użyć tego nagrania jako mocnego argumentu.
Początek drugiego ogniwa wcale nie jest lepszy. Wejście fletów jest dziwnie ostre, a także później balans pomiędzy grupami instrumentów jest dziwny, a całość jest nieprzyjemnie agresywna. Bardzo dobre wrażenie pozostawia solo tenorowe w wykonaniu Johna Mitchinsona, ale powolny odcinek z harmonium, smyczkami i harfami brzmi jak żywcem wyjęty z włoskiej opery.
Być może jest to nagranie, które może zrobić pewne wrażenie wartkością i energią, ale jest jednocześnie rażąco powierzchowne, a momentami jawnie groteskowe i kiczowate. Brzmi jak soundtrack do hollywoodzkiego melodramatu. Dźwięk zestarzał się źle.
Leonard Bernstein, Erna Spoorenberg, Gwyneth Jones, Gwyneth Annear, Anna Reynolds, Norma Procter, John Mitchinson, Vladimir Ruždjak, Donald MacIntyre, London Symphony Orchestra and Chorus, Leeds Festival Chorus, The Orpington Junior Singers, Highate Schoolboys’Choir, Finchley Children Music Group, 1966, I – 24:04, II – 55:02 [79:07], Sony

Można by pomyśleć, że kolejne nagranie Bernsteina, późniejsze o dekadę, zarejestrowane podczas festiwalu w Salzburgu, będzie bardziej dojrzałe. Nic bardziej mylnego! Koncepcja jest niestety bardzo podobna, ale jakość dźwięku jest dużo lepsza, jest on bardziej naturalny i bardziej przestrzenny, a balans pomiędzy grupami jest bardziej zbliżony do tego, co można usłyszeć na żywo. Ale sama interpretacja pozostawia wiele do życzenia. Fuga w pierwszym ogniwie jest tu jeszcze bardziej zagoniona i rozwrzeszczana niż w nagraniu z LSO, to samo z zakończeniem. Jest fatalne, a wszyscy zaangażowani krzyczą ile sił w płucach, aby tylko przebić się przez dźwiękową magmę. Jest to nieznośnie wręcz pretensjonalne i bombastyczne.
O ile pierwsza część wypada słabo, o tyle druga jest wspaniała! Przede wszystkim jest to zasługa znakomitych solistów (Baltsa, Prey, Riegel), świetnych chórów i wyrazistości prowadzenia narracji przez Bernsteina. Tempo nie jest szczególnie szybkie, ale rozkład akcentów jest tutaj trafny, a wszystko jest gorące, żarliwe i pełen entuzjazmu.
Ocena tego nagrania przysparza mi pewnych problemów. O ile 1/3 nagrania (a więc Veni, creator) jest karykaturalne, o tyle cała finałowa scena z Fausta (a więc 2/3 nagrania) jest zrealizowana wzorcowo i porywająco. Nie ma tutaj ani chwili nudy, nie ma przestojów – wszystko płynie z wielką intensywnością i sugestywnością.
Leonard Bernstein, Margaret Price, Judith Blegen, Gerti Zeumer, Trudeliese Schmidt, Agnes Baltsa, Kenneth Riegel, Hermann Prey, José van Dam, Wiener Philharmoniker, Wiener Sängerknaben, Singverein der Gesellschaft der Musikfreunde, Wiener Staatsopernchor, 1975, I – 24:03, II – 59:02 [83:05], Deutsche Grammophon
Nagranie Giuseppe Sinopoliego jest jedną z niewielu realizacji Ósmej, w której wziął udział tylko jeden chór. Jakość dźwięku nie jest zresztą najlepsza i pozostawia wrażenie względnie małej skali (nagrania dokonano w All Saints’ Church w Londynie). Ale sama interpretacja pierwszej części jest zajmująca. Jak to często u Sinopoliego bywa – kontrasty temp pomiędzy poszczególnymi odcinkami są bardzo wyraziste. Jak ma być szybko – to jest bardzo szybko, a zwolnienia są wyraziste i retoryczne. Orkiestra gra świetnie, umiejętnie podkreśla zwłaszcza humor orkiestrowego interludium. Fuga poprowadzona jest energicznie, a przejście do repryzy jest bardzo dynamiczne – Sinopoli nie zwalnia tu prawie w ogóle. Orkiestra brzmi solidnie, ale gdzie są organy?…
W orkiestrowym wstępie do drugiego ogniwa brak napięcia i koncentracji. Wrażenia tego nie poprawia wejście chóru – jest płasko, bezbarwnie i mało interesująco. Później wcale nie jest lepiej. Teoretycznie wszystko jest na swoim miejscu, soliści są w porządku, tempa są dobrze dobrane, ale jakoś brak w tym graniu i śpiewaniu koncentracji, energii i przekonania, a jakość dźwięku jest przeciętna. Są tam miejsca, w których napięcie siada zupełnie.
Nie mogę ocenić tego nagrania zbyt wysoko. Jest zwyczajnie przeciętne i pozostawia uczucie niedosytu.
Giuseppe Sinopoli, Cheryl Studer, Angela-Maria Blasi, Sumi Jo, Waltraud Meier, Kasuko Nagai, Keith Lewis, Thomas Allen, Hans Sotin, Philharmonia Orchestra & Chorus, 1990, I – 25:10, II – 58:05 [83:15], Deutsche Grammophon

Pewnym mankamentem cyklu Rafaela Kubelika jest jakość dźwięku. Słuchając jego nagrań często miałem poczucie, że wysoki rejestr jest zbyt jasny i ostry, basu zaś praktycznie w ogóle nie ma. Przekłada się to na poczucie pewnego braku masy i ciężaru brzmienia. W przypadku Ósmej jest to poważny problem, gdyż właśnie o rozmach, siłę i pewną masywność brzmienia tu idzie. Pierwsze ogniwo jest prowadzone naturalnie, bez egzaltacji Bernsteina, w dobrze dobranych tempach. Muzyka płynie cały czas, nie ma tu jakichś nerwowych zrywów czy retorycznych spiętrzeń. Bardzo przeszkadza jedynie ów brak przestrzeni i rozmachu, który odbiera przyjemność ze słuchania tej wersji. Dużo tu ciekawych detali, zwłaszcza w partii dętych drewnianych, ale są to jednak detale drugorzędne. Blacha jest irytująca – krzykliwa, ostra i bardzo rozwibrowana.
Drugie ogniwo Kubelik prowadzi w zaskakująco szybkim tempie, co jest znakomitym pomysłem, nic się tu bowiem nie przeciąga, a jednocześnie płynie naturalnie, bez poczucia zagonienia. Ale minusy, o których pisałem na początku, nadal są tu aktualne – blacha irytuje, kulminacje są rozczarowująco anemiczne, a detale w partii perkusji pozostają praktycznie niesłyszalne.
Jest to wykonanie bez wątpienia muzykalne, ale jednocześnie pozostawia poczucie odbioru czegoś na małą skalę. A nie jest to coś, czego chce się, słuchając Ósmej Mahlera. Słuchanie studyjnej interpretacji Kubelika to doświadczenie pozostawiające poczucie niedosytu i rozczarowania.
Rafael Kubelik, Martina Arroyo, Erna Spoorenberg, Edith Mathis, Julia Hamari, Norma Procter, Donald Grobe, Dietrich Fischer-Dieskau, Franz Crass, Symphonieorchester & Chor des Bayerischen Rundfunks, Chor des Norddeutschen Rundfunks, Chor des Westdeutsche Rundfunks, Knaben des Regensburger Domchors, Frauenchor des Münchener Motettenchors, 1970, I – 21:57, II – 52:15 [74:24], Deutsche Grammophon

Całe szczęście istnieje także koncertowa wersja Ósmej Kubelika, nagrana dokładnie z tymi samymi solistami i chórami dzień przed rozpoczęciem sesji nagraniowych dla DG. Słucha się jej o wiele lepiej niż wersji studyjnej, a to z kilku powodów. Przede wszystkim dźwięk jest o wiele bardziej naturalny, bardziej zblendowany, a wysokie tony nie są tak jaskrawe i sztucznie podbite (dzięki temu nawet trąbki w wysokim rejestrze nie brzmią aż tak źle jak w realizacji dla DG, choć do ideału wiele im brakuje). Koncepcja jest dokładnie taka sama jak w wersji studyjnej, ale to akurat liczę na plus – tempa są wartkie, nic się tu nie przeciąga. Także kulminacje są lepsze, budowane z impetem i energią. Minusy są takie, że kilka fragmentów jest tu zamazanych. I tak pizzicato smyczków na początku drugiego ogniwa jest praktycznie niesłyszalne, początkowe dialogi chórów także są lekko zamazane. Dietrich Fischer-Dieskau wszedł już w swoją zmanierowaną fazę swojego wykonawstwa, dlatego jego akcentowanie poszczególnych wyrazów jest nieco przesadzone. Niestety także w tej wersji perkusja w zakończeniu drugiego ogniwa jest mocno przytłumiona.
Choć ta wersja Kubelika jest dla mnie zdecydowanie lepsza od tej studyjnej, to do interpretacji referencyjnej nadal jej daleko.
Rafael Kubelik, Martina Arroyo, Erna Spoorenberg, Edith Mathis, Julia Hamari, Norma Procter, Donald Grobe, Dietrich Fischer-Dieskau, Franz Crass, Symphonieorchester & Chor des Bayerischen Rundfunks, Chor des Norddeutschen Rundfunks, Chor des Westdeutsche Rundfunks, Knaben des Regensburger Domchors, Frauenchor des Münchener Motettenchors, 1970, I – 21:30, II – 52:06 [73:36], Audite
Podoba Ci się to co robię? Chcesz wesprzeć moją pracę? Odwiedź profil Klasycznej płytoteki w serwisie Patronie.pl
