Krzysztof Urbański & Nicolas Altstaedt, czyli inauguracja sezonu w Filharmonii Narodowej

Program inauguracyjnego koncertu w Filharmonii Narodowej pod batutą Krzysztofa Urbańskiego wypełniła w całości muzyka polska. W pierwszej części wieczoru znalazły się dwie kompozycje chóralne Karola Szymanowskiego. Pierwszą z nich było Veni Creator z 1930 roku, pełna patosu kompozycja okolicznościowa, stworzona z okazji inauguracji Wyższej Szkoły Muzycznej w Warszawie. Kompozytor napisał ją zresztą, co ciekawe, do poetyckiej parafrazy tekstu hymnu autorstwa Stanisława Wyspiańskiego z 1905 roku. Partię sopranową wykonała w tym dziele Ewa Vesin. Twórca nie cenił za bardzo tego swojego dzieła i, trzeba uczciwie przyznać, trudno się z nim nie zgodzić. Jest solenne, uroczyste, słychać tam echa muzyki góralskiej – i to jest w nim zdecydowanie najciekawsze. Wykonanie pod batutą Urbańskiego było bardzo dobre, ale największą uwagę zwracał znakomicie brzmiący chór. Vesin potrafiła przebić się przez magmę brzmienia i to była największa zaleta jej wykonania. Nie miałem jednak wrażenia, by dzieło to wywołało duży entuzjazm wśród publiczności. Oklaski były raczej krótkie.
Stabat Mater to już kompozycja zupełnie innej klasy, prawdziwe arcydzieło, wcześniejsze w stosunku do Veni Creator o kilka lat. Partie solowe wykonali Magdalena Schabowska, Agata Schmidt i Hubert Zapiór. Wszyscy wykonawcy stanęli tu na wysokości zadania, ale szczególne brawa należą się sopranistce, artystce chóru, która zastąpiła niedysponowaną, śpiewającą wczoraj Sylwię Olszyńską. Z początku wydawała się nieco stremowana, ale nie odbiło się to na jakości wykonania. Chór: ponownie świetny, znakomicie cieniujący dynamikę, o świetnej dykcji, barwny. To cieszy, że ten wysoki poziom, do jakiego doprowadził go Bartosz Michałowski, utrzymuje się nadal. Ogólnie rzecz biorąc – bardzo udane wykonanie, skupione i staranne.

II Koncert wiolonczelowy Grażyny Bacewicz powstał w 1962 roku, a więc w późnym okresie jej twórczości, kiedy zwróciła się w stronę sonorystycznych eksperymentów. Partię solową wykonał w tym dziele Nicolas Altstaedt, artysta o szerokim i niebanalnym repertuarze, w którym poczesne miejsce zajmuje muzyka XX wieku, a także kompozycje najnowsze. Ma on zresztą na koncie nagranie tego utworu polskiej kompozytorki (znalazło się na albumie Blackbirds). Wykonanie tego dzieła było, dla mnie przynajmniej, najciekawszym punktem koncertu. Wiolonczelista był znakomicie przygotowany, muzykalny i niezwykle charyzmatyczny, co siłą rzeczy przekładało się też na jakość jego gry. Urbański ma rękę do tego typu bardziej awangardowego repertuaru: lubi go, rozumie, a swoje intencje potrafi jasno przekazać orkiestrze. Muzyka sama w sobie jest paradoksalna – dość chłodna, oschła, ale jednocześnie bogato orkiestrowana. Wypadła znakomicie.

A na zakończenie Urbański poprowadził Krzesanego Wojciecha Kilara, utwór, który otworzył w twórczości kompozytora tzw. poliptyk tatrzański. Do wykonania tego utworu zaprosił (podobnie jak w Krakowie Wit) dzieci ze szkół podstawowych, które w zakończeniu grały na perkusji. „Wyjaśnił” też publiczności, jak miała odebrać ten utwór, co było zupełnie niepotrzebne. A udział dzieci? Czemu nie. Jeśli to ma być pierwszy kontakt dzieciaków z filharmonią, to ja jestem za. Jeśli chodzi o wykonanie, to było ono dość chłodne. Wiele fragmentów granych było szybko albo nawet bardzo szybko. Nie chodzi mi o to, że orkiestra nie dała rady (bo dała), ale chciałoby się tu usłyszeć więcej ostrości w rytmach, chciałoby się mieć więcej czasu, aby porozkoszować się artykulacją. Zarówno w nagraniu prawykonania pod batutą Krenza (było kiedyś dostępne online, niestety już nie jest), jak i w studyjnej realizacji Rowickiego tempa są bardzo wolne, ale napięcia było tam jednak więcej niż u Urbańskiego. U tego ostatniego było głośno, było efektownie, co w sumie się sprawdziło, bo brawa były gorące, a entuzjazm publiczności duży. Ale osobiście wolałbym chyba więcej gry z materią.

 

foto. Marco Borggreve

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Podoba Ci się to co robię? Chcesz wesprzeć moją pracę? Odwiedź profil Klasycznej płytoteki w serwisie Patronie.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.