Mówi się, że do trzech razy sztuka. I tak Simon Rattle nagrał II Symfonię Mahlera już po raz trzeci. Po raz pierwszy w 1986 roku z City of Birmingham Symphony Orchesta, a po raz drugi w 2010 roku z Berliner Philharmoniker. Teraz przyszła pora na trzecią realizację, nagraną z Symphonieorchester des Bayerischen Rundfunks. Pierwsza była dość drętwa, druga przyniosła pewną poprawę, ale dużym minusem był udział Magdaleny Koženy, która kompletnie nie odnalazła się w estetyce tego dzieła. Czyżby więc tym razem było jeszcze lepiej?
A gdzie tam! Trzecie nagranie Rattle’a jest dość nudne. Przede wszystkim jest to kwestia braku odpowiedniej charakteryzacji poszczególnych ogniw. Każde jest gładkie, a kulminacje są momentami niedograne, zbyt ciche i starannie wymodelowane, nawet w najbardziej hektycznych momentach. No chyba, że są dograne, ale w karykaturalny i zmanierowany sposób. Weźmy zakończenie przetworzenia pierwszej części, ów katastroficzny klimaks blachy. Mahler wpisał tam pesante („ciężko”), a w dwóch ostatnich taktach zaznaczył, że trzeba jeszcze zwolnić. Tyle że Rattle poszedł w stronę wyolbrzymienia tego odcinka. Zwalnia tak bardzo, że akcja niemal całkowicie się zatrzymuje. On zresztą generalnie nie za bardzo wie, co począć z pauzami generalnymi. Jest ich w tym utworze wiele. Mogą posłużyć do zwiększenia napięcia. Narracja ostro zatrzymuje się, po czym rusza dalej. Jest w tym poczucie suspensu, zaskoczenia. Ale nie tutaj. Tutaj orkiestra po prostu przestaje na chwilę grać, a że robi to bezwładnie i bez zaangażowania, toteż te zawieszania akcji nie robią większego wrażenia. Dyrygent lubi też czepiać się mało istotnych detali. W tymże przetworzeniu słychać na przykład temat grany przez trąbkę. Towarzyszą mu grające col legno smyczki, triole kotłów i uderzenia tam tamu. Tu słychać praktycznie tylko owe szeleszczące smyczki, a melodia jest dziwnie przytłumiona. W ogóle zresztą pierwsza część jest gładka i miękka, pozbawiona pazura i rozmachu. Andante jest dość szybkie i lekkie, ale też mało wyraziste. W Scherzo bardzo słabo słychać uderzenia talerzy w kulminacjach. Ostatnia z nich, ten przejmujący z założenia moment załamania akcji nie robi tu większego wrażenia. Ładnie jednak wypadają miękkie trąbki w trio. Chociaż tyle! Na początku piątego ogniwa Rattle bardzo mocno zaakcentował agresywne wejścia kontrabasów, co jest dziwne i zmanierowane. Jakby przyczepił się do jednego jedynego detalu i postanowił go za wszelką cenę wyolbrzymić. Orkiestra gra oczywiście bardzo dobrze, ale trudno uznać to za szczególną zasługę tej realizacji, mowa wszak o jednym z najlepszych europejskich zespołów.
Także jakość dźwięku nie zachwyca. Jest on dość płaski i oddalony, brakuje w nim basu, a sekcja blachy jest przez cały czas mocno w tle. Nawet okładka jest tu paskudna, z Rattlem pozującym ze złożonymi dłońmi niby jakiś barokowy putto.
Czy to nagranie nie ma żadnych plusów?
A właśnie że ma. Beth Taylor w Urlicht. Jest zachwycająca. To jedna z najlepszych interpretacji tego ogniwa, jakie słyszałem. Ma przepiękną barwę dźwięku, znakomitą dykcję, a także wyczucie stylu tej muzyki. Śpiewa z prostotą, naturalnie i bez afektacji. Także sopranistka Louise Adler nie rozczarowuje, ale rola przypisana przez kompozytora temu głosowi jest jednak dość skromna.
Gdybym miał porównać do czegoś interpretację Rattle’a, porównałbym ją do…puddingu. Jest bezpłciowa, mdła, pozbawiona charakteru. Wykonawcy nie są w stanie zakomunikować, że w tej muzyce dzieje się cokolwiek ważnego, czy choćby ciekawego. To przekleństwo naszych czasów, gdzie Mahler stał się tak popularny, że każdy musi go grać i nagrywać, choćby nie miał w tej muzyce zbyt wiele do powiedzenia. Posłuchajcie jak wypada porównanie tego wykonania z interpretacją świętej pamięci Blomstedta, Bernsteina, Jurowskiego, Klemperera, Mehty, Schurichta, Stokowskiego czy Tennstedta. O czym my w ogóle mówimy?
Gustav Mahler
II Symfonia c-moll
Chor und Symphonieorchester des Bayerischen Rundfunks
Louise Alder – sopran
Beth Taylor – mezzosopran
Simon Rattle – dyrygent
BR Klassik
Podoba Ci się to co robię? Chcesz wesprzeć moją pracę? Odwiedź profil Klasycznej płytoteki w serwisie Patronie.pl
