Chailly dyryguje Strawińskim

Odnalezienie na wiosnę 2015 roku uważanego za zaginiony od 106 lat wczesnego utworu Igora Strawińskiego – jego Pieśni pogrzebowej (Chant funèbre) op. 5 było jednym z najważniejszych wydarzeń ostatnich lat. Utwór wykonano wcześniej tylko raz, w styczniu 1909 roku. Kompozytor napisał go jako hołd dla swojego nauczyciela i mistrza, Nikołaja Rimskiego-Korsakowa, który zmarł w czerwcu 1908 roku. Strawiński uznawał Pieśń pogrzebową za swój najlepszy utwór napisany przed Ognistym ptakiem. Utwór wykonano tylko jeden jedyny raz, w styczniu 1909 roku, pod dyrekcją Felixa Blumenfelda. Z powodu zawieruch dziejowych (bagatela – rewolucja + dwie wojny światowe) partytura zaginęła i ani Strawiński, ani praktycznie nikt inny nie zdawał sobie sprawy, gdzie się znajduje. Sama partytura zresztą rzeczywiście zaginęła, ale zachowały się głosy orkiestrowe, a skompilowanie z nich partytury było już czysto mechaniczną pracą. Gdzie znajdował się ten skarb? W bibliotece Konserwatorium w Sankt Petersburgu, w stercie zakurzonych i od wielu lat nieruszanych partytur. Znaleziskiem od razu zainteresowali się muzykolodzy i wykonawcy. Pierwsze współczesne wykonanie miało miejsce 2 grudnia 2016 roku pod batutą Valerego Gergieva w Teatrze Maryjskim w Sankt Pebersburgu, dokładnie naprzeciwko Konserwatorium. Teraz zaś dzieło trafia po raz pierwszy na płyty CD. Wykonaniem kieruje Riccardo Chailly, gra Lucerne Festival Orchestra.

Uderza wyraźnie odczuwalna z perspektywy czasu przejściowość tego utworu. Słychać wyraźnie, że to Strawiński, ale nie do końca. Gdzieś tu pobrzmiewają lekko echa stylu Wagnera, gdzieś tu pojawia się coś, co zapowiada już Ognistego ptaka, ale wszystko to jest jeszcze in statu nascendi. W kolorycie przeważają ciemne barwy, dopiero pod koniec utworu następuje kulminacja i rozjaśnienie palety brzmień. Wykonanie Chailly’ego jest bardzo dobre, aczkolwiek dramatyczne wejścia smyczków pod koniec utworu mogłyby być ostrzejsze. Początek utworu natychmiast przywodzi na myśl początek Ognistego ptakatremolo kontrabasów w cichej dynamice, wejścia fagotów. Główny temat utworu wprowadza waltornia kontrapunktowana przez smyczki i drewno. Temat ten zresztą pojawia się w różnych wariantach w rozmaitych grupach instrumentów – zgodnie ze słowami Strawińskiego reprezentuje to poszczególne sekcje orkiestry składające w ten sposób hołd Rimskiemu. Kulminacja pierwszego odcinka z udziałem instrumentów dętych blaszanych nasuwa jednak na myśl silne skojarzenia z Walkirią Wagnera. W drugiej sekcji solówki instrumentów dętych drewnianych (klarnet basowy, rożek angielski, flet, obój) i następnie smyczków prezentowane sekwencyjnie reprezentują znów hołd złożony Rimskiemu. Ostatni odcinek utworu, rozpoczęty przez smyczki, zaskakuje pojawieniem się motywu żywcem wyjętego z Marsza żałobnego ze Zmierzchu bogów Wagnera.

Mamy tu też trzy dzieła pochodzące z tego samego okresu twórczości kompozytora – Ognie sztuczne, Scherzo fantastique i bardzo mało znane trzy pieśni do słów Aleksandra Puszkina – Faun i pasterka. Dwa pierwsze dzieła są nieco pstrokate pod względem barw, słychać wyraźnie, że Strawiński trzymał się jeszcze stylistyki Czajkowskiego i Rimskiego-Korsakowa. Największym rarytasem jest jednak Faun i pasterka. Całość jest krótka, trwa niewiele ponad 10 minut, ale odznacza się absolutnie mistrzowską, migotliwą orkiestracją, a poprzez zastosowanie skali całotonowej przerzuca pomost pomiędzy tradycją rosyjską i dzieła Rimskiego-Korsakowa z jednej strony, a francuskim impresjonizmem i dziełami Debussy’ego z drugiej. Z tego co zdążyłem się zorientować jest to jedno z trzech istniejących nagrań tego utworu (za inne odpowiadają Oliver Knussen i sam Strawiński), a więc rarytas niezły. Wykonanie bardzo dobre, tak samo jak partia solowa w wykonaniu Sophii Koch.

Daniem głównym jest tu jednak Święto wiosny – utwór, którego nie trzeba ani przedstawiać, ani przypominać. Nowa wersja Chailly’ego imponuje jakością gry orkiestry, zwłaszcza jeśli idzie o sekcję drewna. Zarówno otwierająca balet solówka fagotu, jak też wszystkie późniejsze wejścia fletów, klarnetów i obojów są piękne. Kulminacje są selektywne i dobrze nagrane. Miałem jednak wrażenie, że interpretacja nabiera rumieńców dopiero od Gloryfikacji Wybranej w drugiej części. Od tego momentu Chailly podkręca tempo, a prowadzona do tej pory sprawnie narracja wyraźnie się ożywia. To wirtuozowskie wykonanie, w intrygujący sposób wydobywające kolorystykę dzieła rosyjskiego kompozytora. Czegoś tu jednak brakuje. Owej dzikości i prymitywizmu, który w tak drastyczny sposób odcina Święto wiosny od wszystkich wcześniejszych dzieł artysty. Jeśli więc miałbym coś tutaj zarzucić to to, że wszystko jest tu za ładne! Paradoksalnie interpretacja tego najbardziej znanego z umieszczonych na krążku utworów Strawińskiego nie jest najciekawszym punktem programu i pozostaje w cieniu wcześniejszych kompozycji, aczkolwiek w ciekawy sposób ukazuje zmiany w stylu kompozytora.

Wybór repertuaru jest intrygujący, a wykonania – pierwszorzędne!

 

Igor Strawiński

Chant funèbre op. 5
Feu d’artifice op. 4
Scherzo fantastique op. 3
Faun i pasterka op. 2
Święto wiosny

Lucerne Festival Orchestra
Sophie Koch – mezzosopran
Riccardo Chailly – dyrygent

Decca

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.