Coppey i Foster grają Szostakowicza

Urodzony w 1969 roku francuski wiolonczelista Marc Coppey należy obecnie do najbardziej cenionych wirtuozów tego instrumentu. Na wczesnych etapach kariery docenili go tacy mistrzowie jak Yehudi Menuhin czy Mścisław Rostropowicz, co sprawiło że jego kariera szybko nabrała rozpędu. Dorobek fonograficzny Coppey’a powiększył się ostatnio o nową płytę, zawierającą oba koncerty Dmitrija Szostakowicza. Zarejestrowano je w grudniu 2019 roku w Katowicach, gdzie artyście towarzyszyła Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia grająca pod wodzą swego szefa artystycznego, Lawrence’a Fostera. Solista zaś grał na instrumencie wyprodukowanym w Wenecji w 1711 roku przez Mattea Goffrillera, nazywanym Van Wilbenburg.

Pierwszym elementem, który natychmiast rzuca się w uszy po odpaleniu płyty jest ostra, wyrazista artykulacja solisty, która znakomicie pasuje do charakteru pierwszej części I Koncertu. Także proporcje pomiędzy wiolonczelą a niezbyt liczną orkiestrą są świetne. Znakomicie, wyraziście i ostro brzmi drewno i blacha – kapitalna solówka klarnetu i waltorni! To ostre, wyraziste wykonanie, nie tylko znakomicie zagrane, ale też świetnie zrealizowane jeśli chodzi o jakość dźwięku. W Moderato, czyli w drugiej części, Coppey ma okazję, żeby rozśpiewać swój instrument, co też wychodzi mu znakomicie. Delikatnie i eterycznie wypadają w jego wykonaniu flażolety. Sercem koncertu jest jednak solowa Cadenza, w której wiolonczelista raz jeszcze pokazuje w pełni swój kunszt – od mięsistego, niskiego rejestru, po wysoki, jasny i jednak trochę cienki w brzmieniu. Finał jest szybki, ostry i dynamiczny. Wielką zaletą tego nagrania jest także świetnie uchwycona potoczystość narracji.

II Koncert jest już bardziej rozbudowany jeśli chodzi o obsadę, jest też bardziej ekscentryczny w kwestii rozwiązań fakturalnych i bardziej skoncentrowany w zakresie ekspresji. Coppey prowadzi narrację w pierwszej części mocnym, zdecydowanym dźwiękiem, który dobrze do tej muzyki pasuje. Także ksylofon i harfy są wyjątkowo dobrze zarejestrowane i wyraźnie słyszalne, a to samo wypada też powiedzieć o dźwięcznych, długo wybrzmiewających uderzeniach bębna basowego. Groteskowa i krótka część druga, Allegretto, wymaga od solisty krótkiej artykulacji i dźwięku ostrego, wyraziście artykułowanego. Coppey świetnie radzi sobie z tymi wymaganiami kompozytora. Finał jest najbardziej nietypowy jeśli chodzi o eksponowanie dziwnych brzmień, a za przykład niech posłuży długa solówka wiolonczeli grana przy akompaniamencie tamburynu. Fragment ten wykonywany jest przez francuskiego artystę prawdziwie przejmująco, świetnie też brzmi drewno i perkusja, które dołączają potem do wiolonczeli. Kulminacje budowane są z wyczuciem i energią, potoczyście. Świetnie brzmią też w wykonaniu Coppey’a pizzicata z glissandami w zakończeniu.

Mamy więc naprawdę świetne nagranie jednego z najciekawszych wiolonczelistów naszych czasów, dokonane we współpracy z czołową polską orkiestrą i jej szefem artystycznym. Moim zdaniem tę płytę koniecznie trzeba poznać, bo to jedne z najlepszych realizacji tych dzieł, jakie dane mi było słyszeć.

 

Dmitrij Szostakowicz

I Koncert wiolonczelowy Es-dur op. 107
II Koncert wiolonczelowy g-moll op. 126

Marc Copey – wiolonczela
Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia
Lawrence Foster – dyrygent

Audite

 

 

 

 

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

One thought on “Coppey i Foster grają Szostakowicza

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.