Francuski kompozytor Ernest Chausson żył w latach 1855–1899, co sytuuje go chronologicznie mniej więcej pomiędzy Camille’em Saint-Saënsem a Mauricem Ravelem. Tworzył jednak krótko, a jego życie przerwał tragiczny wypadek na rowerze. Jego muzyka nie jest u nas zbyt popularna, a jeśli ktoś ma wątpliwości co do tego, czy jest wartościowa, z odpowiedzią spieszy nowy album wydany przez Narodowe Forum Muzyki. Zawiera on dwie kompozycje – Koncert D-dur op. 21 i Poème op. 25.
Z koncertem sprawa jest bardzo ciekawa – jest to bowiem kompozycja kameralna. Mamy tu dwa instrumenty solowe z towarzyszeniem kwartetu. Żeby jeszcze bardziej skomplikować sprawę pod względem gatunkowym, jest to koncert czteroczęściowy, tak samo jak choćby Koncert B-dur Brahmsa. A więc jest to dzieło syntetyczne, oryginalne i już pod tym względem niezwykle interesujące. Takie rozważania dotyczące formy i gatunku mogą zajmować głównie historyka muzyki, ale stają się jałowe i nudne, jeśli nie stoi za nimi jakość samej muzyki. Koncertu D-dur Chaussona nie można nazwać dziełem udanym, gdyż byłoby to radykalne niedoszacowanie.
Dzieło to jest zjawiskowo piękne, wyraziste i jednocześnie bardzo indywidualne. Gdybym usłyszał je, nie znając autora, miałbym problem z jego wskazaniem. Chausson miał wielki dar melodyczny, ale też umiejętność plastycznego prowadzenia narracji. To muzyka kipiąca emocjami, pełna pasji, namiętna, drapieżna, a przy tym jednocześnie elegancka, momentami niemal koronkowa. Uwagę zwraca także jej barwność. Choć to utwór kameralny i gra go zaledwie sześcioro wykonawców, brzmienie jest pełne, jędrne i nasycone. Duża w tym zasługa fenomenalnego wykonania. Są w nim wielkie emocje, ale jednocześnie wszystko pozostaje pod kontrolą – nic się nie rozchodzi, a brzmienie jest starannie kształtowane: subtelne i szlachetne. Pod względem formy dzieło to przywodzi na myśl barokowe concerto grosso – skrzypce i fortepian pełnią tu funkcję wirtuozowskiego concertino, a kwartet – ripieno. Burzliwą część pierwszą otwiera uroczysty, powolny wstęp, intonowany przez oktawy fortepianu. Najkrótsze ogniwo drugie to przepiękna, rozkołysana siciliana, w której ciężar prowadzenia narracji spoczywa głównie na kwartecie (choć to fortepian i skrzypce solo prezentują główny materiał). Z kolei Grave, czyli żałobne ogniwo trzecie, to duet dwóch solowych instrumentów z subtelnym akompaniamentem, w którym kompozytor buduje pełną patosu kulminację ponad błądzącą fakturą kwartetu. W błyskotliwym, pełnym energii finale autor stopniowo dochodzi do jasnego D-dur.
Ciekawie wypada porównanie tej realizacji z innymi nagraniami koncertu. Wersja Bella/Thibaudet/Takács Quartet jest bardziej drapieżna, a tempa są szybsze. Hope/de la Salle/Zürcher Kammerorchester to interpretacja, w której na pierwszy plan wydobyto brzmienie solowych skrzypiec, a reszta pozostaje dodatkiem. W sumie najbardziej zbliżone do nowego wykonania jest nagranie Faust/Melnikov/Salagon Quartet. Podobnie jak w wersji Jakowicz/Jumppanen/Lutosławski Quartet zachowano tu równowagę brzmieniową i wyraźny balans między głosami. To zdecydowanie bardziej kameralne muzykowanie niż wirtuozowski popis – dla mnie to wielki plus. Tym bardziej że ciepłe, jedwabiste i kremowe brzmienie pasuje do tej muzyki jak ulał.
To samo można powiedzieć o Poème – także w tej kompozycji wykwintność kolorystyki i wyrafinowanie giętkiej melodyki łączą się z ekstatycznością. Potraktowałem to dzieło bardziej skrótowo niż koncert, ale niech Was to nie zmyli – to również arcydzieło, na dodatek wykonane fenomenalnie.
To nie jest płyta na jeden raz. To muzyka, do której chce się wracać, odkrywając za każdym razem nowe odcienie i zakamarki, które umknęły przy pierwszym słuchaniu. Wykonania są niezwykłe – starannie dopracowane, zniuansowane pod względem barwnym, a przy tym komunikatywne emocjonalnie. Okazuje się, że nasi artyści są w stanie nagrać album utrzymany na najwyższym poziomie artystycznym. Świetny, niebanalny repertuar, znakomite wykonanie, rewelacyjny dźwięk, dopracowana książeczka. Rewelacja!
Ernest Chausson
Koncert D-dur op. 21 na skrzypce, fortepian i kwartet smyczkowy
Poème op. 25 na skrzypce, fortepian i kwartet smyczkowy
Jakub Jakowicz – skrzypce
Paavali Jumppanen – fortepian
Lutosławski Quartet
NFM/CD Accord
Podoba Ci się to co robię? Chcesz wesprzeć niezależną krytykę? Odwiedź mój profil w serwisie Patronie.pl i zostań mecenasem Klasycznej Płytoteki:
