Symfonia gotycka Havergala Briana

Są w repertuarze orkiestrowym długie utwory przeznaczone na ogromne obsady. Ich wykonania stanowią zazwyczaj absolutnie specjalne wydarzenia, o których pamięta się potem przez wiele lat. Przychodzi w tym momencie na myśl VIII Symfonia Gustava Mahlera, nazwana Symfonią tysiąca, tyle bowiem osób wzięło udział w prawykonaniu utworu w 1910 roku. Przychodzi na myśl późniejsza o kilka lat kantata Gurrelieder Arnolda Schönberga, przychodzi wreszcie na myśl potężne Requiem op. 5 Hectora Berlioza z jego efektami przestrzennymi w postaci czterech orkiestr dętych umiejscowionych w różnych miejscach. Jeśli chcemy pozostać na rodzimym podwórku, możemy w tym miejscu pomyśleć o bardzo długim Requiem. Missa pro defunctis Romana Maciejewskiego.

Jest jednak pewien symfoniczny gigant, utwór tak gargantuiczny, że wspomniane przeze mnie wcześniej kompozycje wydają się przy nim ledwie błahostkami. Chodzi o I Symfonię d-moll Gotycką angielskiego kompozytora Havergala Briana (1876-1972). Brian to postać, która nigdy nie doczekała się pełnego uznania krytyki. Był kompozytorem ostentacyjnie ignorującym muzyczny establishment. Nie był zainteresowany wykonaniami własnych kompozycji, wręcz szczycił się tym, że pisze do szuflady. Żądza komponowania była w jego przypadku silniejsza niż zdrowy rozsądek. Kiedy czuł potrzebę pisania muzyki potrafił nie uprzedzając nikogo ze współpracowników wyjść z pracy. Upór kompozytora zaowocował ogromnym i zróżnicowanym dorobkiem (i utratą kilku stanowisk). Są wśród kompozycji Briana zarówno koncerty, opery, jak też 32 symfonie. Liczba godna podziwu, tym bardziej jeśli weźmiemy pod uwagę, że Brian pisał regularnie do 92. roku życia. Potem zrezygnował, obawiając się że umrze i zostawi którąś z kompozycji niedokończoną. Jeśli zainteresowała Was osoba Briana, obejrzyjcie poświęcony mu dokument, nakręcony kilka miesięcy przed śmiercią kompozytora. Nosi wiele mówiący tytuł: The Unknown Warrior.

 

Symfonia gotycka powstawała w latach 1919-1927. Brian zadedykował ten utwór Richardowi Straussowi, który określił je jako wspaniałe (grossartig). Trwające godzinę i czterdzieści minut dzieło dzieli się na dwie części, z których każda podzielona jest na trzy odcinki. Pierwsze trzy są czysto instrumentalne, trzy kolejne, będące opracowaniem Te Deum, wymagają już udziału chóru:

  1. Allegro assai
  2. Lento espressivo e solenne
  3. Vivace
  4. Te Deum laudamus
  5. Iudex crederis esse venturus
  6. Te ergo quaesumus

Jakich sił wymaga Gotycka? Kompozytor zażyczył sobie ni mniej, ni więcej, tylko 32 instrumentów dętych drewnianych, 24 dętych blaszanych, dwóch zestawów kotłów, zestawu perkusji wymagającego 17 wykonawców, 2 harf, czelesty, organów, przynajmniej 20 pierwszych i 20 drugich skrzypiec, 16 altówek, 14 wiolonczel, 12 kontrabasów, 4 orkiestr dętych za sceną, sopranu solo, mezzosopranu solo, tenora solo, basu solo, chórów ad libitum i chórów chłopięcych ad libitum. I Symfonia Briana wymaga więc minimum 200 osobowej orkiestry i chóru liczącego, zgodnie z życzeniami kompozytora, minimum 550 osób. Rachunek jest prosty – jeśli chcesz wykonań ten utwór – musisz mieć pod ręką 750 muzyków + dyrygenta, który całość ogarnie. Nic dziwnego, że Gotycka jest wykonywana bardzo rzadko. Po raz pierwszy zabrzmiała dopiero w 1961 roku pod batutą Bryana Fairfaxa. Wliczając to wykonanie, grana była podczas koncertów tylko sześć razy, ostatni raz w 2011 roku pod batutą Martyna Brabbinsa podczas Promsów.

Dlaczego Gotycka? Kompozytor wskazywał na dwa źródła inspiracji. Pierwsza to Faust Goethego, którym inspirowane były trzy części instrumentalne. Na stronie tytułowej Brian umieścił również cytat z tego dzieła (podaję go tutaj w tłumaczeniu Emila Zegadłowicza):

Zbawion być może, kto się dążeniem wieczystym trudzi.

Jako drugie źródło inspiracji kompozytor wskazywał czasy powstawania gotyckich katedr, które zrobiły na nim tak ogromne wrażenie i które uznawał za czasy największego rozwoju ludzkiego intelektu. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że stylistyczny misz masz, jaki Brian zaoferował odbiorcom tego dzieła, ma w sobie coś z rozmachu i pozornego rozwichrzenia gotyckiej katedry. Mieszają się tu ze sobą różnorodne stylistyki – od miejsc ewidentnie inspirowanych chorałem gregoriańskim po pasaże ciepłe i romantyczne po jaskrawe dysonansowe rozbłyski, miejsca całkowicie atonalne lub wykorzystujące zgrzytliwie brzmiące klastery. Dzieło od samego początku wzbudzało zarówno ogromne zainteresowanie, jak też gwałtowne protesty. Część krytyków nie wyrażała się o utworze Briana zbyt pochlebnie i jestem w stanie zrozumieć ich argumenty. Gotycka ma miejsca fantastyczne z punktu widzenia kolorytu orkiestry, a kto nie wierzy niech posłucha wirtuozowskiej solówki ksylofonu w trzeciej części lub dwóch fragmentów pochodzących z części szóstej. Mam na myśli marsz na klarnety i perkusję oraz długi fragment tuż przed zakończeniem, przeznaczony tylko i wyłącznie na kotły i bębny. Intryguje też zapamiętałe wykorzystanie przez kompozytora niskiego rejestru.  Takie miejsca skutecznie przyciągają uwagę słuchacza, fascynują i sprawiają, że chce się tego dzieła słuchać dalej. Jednakże wiele tu też fragmentów, które potencjalnego słuchacza mogą zwyczajnie odstraszyć. Dzieło Briana pełne jest miejsc z punktu widzenia dramaturgii nieczytelnych – zbyt głośnych, w których nakłada się na siebie zbyt wiele planów narracyjnych. Daje to efekt nie tyle harmonijnego łączenia elementów, co chaosu i dezorientacji, momentami wręcz kakofonii. Skomplikowane kontrapunktyczne sploty wydają się momentami tracić ze sobą łączność. Wiele jest tu też momentów przegadanych, rozwleczonych ponad wszelką miarę i ponad granice ludzkiej percepcji. Brian był osobą o trudnym charakterze, człowiekiem kłótliwym, butnym, aroganckim i agresywnym, a mam wrażenie, że te jego przywary przeniknęły do tego dzieła i nadały mu pewnego specyficznego charakteru. Kto nie wierzy temu polecam książkę Kennetha Eastouhg Havergal Brian. Making of a Composer. Ciekawa, choć momentami niezbyt budująca lektura.

Wszystko sprowadza się do podstawowego pytania: czy Gotycka jest warta ogromnego wysiłku i kosztów, jakie trzeba włożyć w jej wykonanie? Nie wiem i nie uważam, że mam podstawy do tego, żeby ferować aż tak ostre wyroki, ale jest to dzieło, które jednocześnie fascynuje, nudzi, męczy i imponuje. To prawdziwe wyzwanie dla słuchacza, który chce wyłapać wszystkie wątki, wczuć się w ten utwór i go zrozumieć.

Kompozytor uznał Gotycką za swoje najbardziej osobiste dzieło, a w liście do kompozytora Granville’a Bantocka z czerwca 1926 roku pisał:

To dzieło było wewnątrz mojego serca przez całe moje życie i zupełnie naturalnym jest, że są w nim też ci, którzy są mi tak drodzy, którzy pomogli mi i ukształtowali mnie. 

Istnieją tylko trzy nagrania Gotyckiej, co absolutnie mnie nie dziwi, biorąc pod uwagę stopień komplikacji, czas trwania i ogromne siły potrzebne aby się z nią zmierzyć. Dwa z nich to nagrania koncertowe, jedno to rejestracja studyjna.

Przez wiele lat jedynym dostępnym nagraniem tego dzieła było to zarejestrowane na Słowacji pod batutą Ondreja Lenárda. Ktoś kiedyś żartował, że do tego nagrania zaangażowano wszystkich mieszkańców Bratysławy, a kiedy zerknie się na spis chórów i orkiestr, jakie wzięły w nim udział, można zacząć się zastanawiać czy nie jest to przypadkiem prawda. Lenárd interpretuje dzieło Briana w naturalny sposób, nie przerysowując go ani nie nadając interpretacji jakichś wybitnie indywidualnych rysów. Jednak śledzenie tej rejestracji z partyturą jest frustrujące. Okazuje się, że bardzo wiele detali umyka, a im więcej się w muzyce dzieje, tym mniej czytelna się staje. W kulminacjach robi się bałagan, a wiele miejsc brzmi najzwyczajniej w świecie kakofonicznie. Pisałem już, że dzieło Briana jest samo w sobie momentami chaotyczne, a zła jakość nagrania tylko podkreśla te cechy. Najwyraźniej symfonia przerosła możliwości ogarnięcia jej i przez wykonawców i przez reżysera dźwięku. Również jakość gry orkiestry nie pozostawia złudzeń co do tego, że nie mamy do czynienia z pierwszoligowymi zespołami. Posłuchajmy rozpoczęcia dzieła pod batutą Lenárda. Początkowe Allegro assai potraktowane jest w lakoniczny sposób i dobrze odpowiada wskazówce zawartej w partyturze: Quick, free and bright:

 

W niezwykły sposób kończy się druga część. W dynamice pppppp przekomarzają się ze sobą trzy waltornie i dwie tuby:

 

Solówka ksylofonu w trzeciej części, prawdziwy popis fantastycznej wyobraźni kolorystycznej kompozytora:

 

Tak rozpoczyna się Te Deum. Posłuchajcie tylko jak z rozbłysku smyczków i drewna wyłania się dźwięk chóru:

 

Zupełnie inne brzmienia czekają nas na początku piątej części. Posłuchajcie gęstego, zbitego, prawie klasterowego brzmienia chóru:

 

Tak kończy się Judex, potężną, nabrzmiałą falą dźwięku:

 

To już marsz z szóstej części. Gra po pięć klarnetów, dwa rożki basetowe, dwa klarnety basowe i perkusja:

 

Pasaż na sześć kotłów i dwa bębny basowe, kolejny przykład dzikiej i rozwichrzonej fantazji angielskiego kompozytora:

 

Ondrej Lenárd, Eva Jenisová (sopran), Dagmar Pecková (alt), Vladimír Doležal, (tenor), Peter Mikuláš (Bas), Bratislava Children’s Choir, Bratislava City Chorus, Echo Youth Choir, Lucnica Chorus, Slovak Folk Ensemble Chorus, Slovak Opera Chorus, Slovak Philharmonic Choir, Slovak Philharmonic Orchestra, Slovak Radio Symphony Orchestra, 1989, I – 13:46, II – 12:26, III – 13:00, IV – 19:59, V – 15:44, VI – 39:12 [114:07], Naxos

Kilka lat temu światło dzienne ujrzała niezwykła rejestracja Gotyckiej z 1966 roku, będąca też pierwszym w pełni profesjonalnym wykonaniem dzieła. Koncertem dyrygował Sir Adrian Boult, a organizatorom udało się zebrać wymaganych siedmiuset wykonawców. Sceptycy przewidywali, że koncert w ogromnej Royal Albert Hall nie sprzeda się. Wskazywano, że tego samego wieczoru Pierre Boulez prowadzi w Festival Hall IX Symfonię Beethovena, wobec czego nie ma szans na sprzedaż 7 000 miejsc w Royal Albert Hall. Okazało się, że sceptycy nie mieli racji, a wykonanie Gotyckiej stało się sensacją i największym triumfem w życiu 90. letniego kompozytora. To intrygująca interpretacja, głęboko przemyślana i poprowadzona bardzo konsekwentnie. Boult, mając do dyspozycji salę z długim pogłosem, paradoksalnie postawił na dużo szybsze tempa niż Lenárd, wprowadzając do Gotyckiej element napięcia i dynamizmu. Zarówno rozbudowana na potrzeby tego koncertu do ponad 180 osób BBC Symphony Orchestra, jak i zespoły chóralne reprezentują wyższy poziom niż wykonawcy z poprzednio omawianego nagrania. Również koncepcja Boulta, pomimo szybszych temp, sprawia wrażenie bardziej monumentalnej i epickiej niż nagranie Lenárda. Jakość dźwięku jest jak na koniec lat 60. bardzo dobra, jednak trzeba liczyć się z tym, że kulminacje są przesterowane, a niektóre fragmenty nieczytelne – z tego samego powodu. Posłuchajmy jak rozpoczyna się Gotycka pod batutą Boulta. Zwróćcie uwagę na potężnie brzmiące kotły:

 

Drugi temat pierwszej części ma w sobie coś bardzo angielskiego w charakterze, a koncertmistrz BBC SO świetnie uchwycił ten aspekt muzyki Briana:

 

Posłuchajcie początku drugiej części. Zwróćcie uwagę, że tuby grają ten sam motyw co w zakończeniu tej części, zwróćcie też uwagę na świetnie brzmiące wiolonczele:

 

Początek trzeciej części ma w sobie niemal brucknerowską nerwowość:

 

Posłuchajcie kapitalnej solówki ksylofonu w tej części i kapitalnie wykreowanego, demonicznego nastroju:

 

Zwróćcie uwagę na dużo szybsze tempo na początku Te Deum:

 

W zakończeniu Judex Boult bardzo zwalnia, ale efekt jest upiornie monumentalny:

 

Marsz klarnetów w szóstej części wypada bardziej zawiadiacko, jest też tutaj bardziej… angielski:

 

Zakończenie z udziałem kotłów ma w sobie coś apokaliptycznego:

 

Sir Adrian Boult, Honor Sheppard (sopran), Shirley Minty (kontralt), Ronald Dowd (tenor), Roger Stalman (bas), BBC Chorus, BBC Choral Society, City of London Choir, Hampstead Choral Society, Emanuel School Choir, Orpington Junior Singers, BBC Symphony Orchestra, 1966, I – 11:30, II – 10:44, III – 11:49, IV – 18:03, V – 14:16, VI – 34:42 [101:07], Testament

Najnowsze nagranie Gotyckiej pochodzi ze wspomnianego już przeze mnie koncertu, który odbył się w ramach londyńskich Promsów w Royal Albert Hall w 2011 roku. Dyrygował Martyn Brabbins, a organizatorom udało się zebrać 810 wykonawców. Chórzystów było sześciuset, muzyków dwóch połączonych orkiestr – BBC National Orchestra of Wales i BBC Concert Orchestra – dwustu dziesięciu. Przedsięwzięcie zakończyło się pełnym sukcesem, a o jego skali najlepiej świadczy fakt, że 7 000 biletów rozeszło się w niecałe 12 godzin! Recenzje były oczywiście mieszane – jeśli potrzebujecie małej próbki, możecie zerknąć tutaj. Jeśli zaś o jakość wykonania i nagrania chodzi – to bez dwóch zdań najlepsza z istniejących rejestracji tego dziwnego utworu. Brabbins konsekwentnie utrzymuje napięcie i prezentuje Gotycką w ostry sposób, podkreśla kontrasty i utrzymuje, podobnie jak Boult, raczej szybkie tempa. Słuchając nagrania Brabbinsa przekonałem się też ostatecznie, że kwestia zamazania i niesłyszalności pewnych fragmentów we wszystkich trzech nagraniach to ewidentnie wina Briana i jego mocno bałaganiarskiej momentami orkiestracji. Pomimo tych mankamentów mamy  do czynienia z najlepszym istniejącym nagraniem tego utworu. Gra orkiestr jest znakomita, nasycone i ciemne w kolorycie brzmienie chórów jest w stanie wbić w fotel. Również dźwięk jest znakomity – przestrzenny i głęboki, idealny do tego utworu. Rzućmy uchem, jak cała rzecz się rozpoczyna. Jakość gry orkiestry jest znakomita, tempo wartkie i dynamiczne:

 

Krótki fragment drugiej części, zwróćcie uwagę na dźwięk organów znakomicie połączony z blachą:

 

Scherzo to u Brabbinsa popis orkiestrowej wirtuozerii i makabry. Zwróćcie uwagę na jakość dźwięku i na świetną, dynamiczną grę orkiestry:

 

Posłuchajcie pierwszego wejścia chóru w Te Deum. To bez wątpienia najlepiej nagrany chór we wszystkich rejestracjach tego dzieła:

 

Piorunujące, epickie zakończenie Judex:

 

I wisienka na szczycie tortu – równie wstrząsające, zagrane i zaśpiewane z pełną mocą i przekonaniem zakończenie ostatniej części:

 

Niestety nie znajdziecie tego nagrania ani na Youtube ani na Spotify. Na pierwszym z tych serwisów udało mi się znaleźć dwa krótkie fragmenty nagrane przez jednego ze słuchaczy telefonem. To niewiele, ale daje pewne wyobrażenie o skali przedsięwzięcia i przeżyć – zarówno słuchaczy, jak i wykonawców.

Martyn Brabbins, Susan Gritton (sopran), Christine Rice (mezzosopran), Peter Auty (tenor), Alastair Miles (bas), CBSO Youth Chorus, Eltham College Boys’ Choir, Southend Boys’ and Girls’ Choirs, Bach Choir, BBC National Chorus of Wales, Brighton Festival Chorus, Côr Caerdydd, Huddersfield Choral Society, London Symphony Chorus; BBC Concert Orchestra; BBC National Orchestra of Wales, 2011, I – 12:09, II – 11:54, III – 12:15, IV – 17:47, V – 16:13, VI – 35:47 [106:07], Hyperion

 

Muszę Wam wyznać, że udało mi się polubić ten dziwny utwór. Irytuje, ciągnie się momentami niemiłosiernie, ale ma też w sobie miejsca o wielkiej mocy i rozmachu. Nie sposób przejść obok niego obojętnie. Ze wszystkich trzech interpretacji ta Lenárda wydaje mi się najsłabsza. Jakość gry orkiestry, balans pomiędzy sekcjami i dobór temp nie są najszczęśliwsze. Nagranie Boulta zdecydowanie wykracza poza ramy historycznej ciekawostki. Jest lepiej ogarnięte pod względem rozplanowania dramaturgii i wydobycia z partytury przeróżnych detali, jak i specyficznego angielskiego klimatu. Interpretacji Brabbinsa również nie można nic pod tym względem zarzucić, ma też najlepszy dźwięk ze wszystkich wersji. Tak czy siak – spore wyzwanie dla odbiorcy. Ze swojej strony mogę do poznania tego utworu tylko zachęcić.

Related Post

4 thoughts on “Symfonia gotycka Havergala Briana

  1. Wpis o utworze faktycznie niecodziennym. W najbliższym czasie muszę go poznać… Dziękuję za przypomnienie o takim dziele

  2. Dziękuję.Nie mogłam sobie wyobrazić lepszego zakończenia roku jak ten wpis. Znam ten utwór już od jakiegoś czasu,ale ucieszył mnie fakt,że osoba z wykształceniem muzycznym,zajmująca się zawodowo muzyką,odbiera tą symfonię jako dzieło bardzo nierówne (niektóre fragmenty wbijają mnie w fotel,przy niektórych mam pianę na ustach),ale warte tych prawie 2 godzin poświęconych na jego „poznanie” (żeby poznać potrzeba x razy). Trochę się zmartwiłam,jak dowiedziałam się,że znam najgorsze wykonanie (wtedy innych nie było) i niestety, nawet moje ucho laika, na tych drobnych fragmentach, które Pan zamieścił, to usłyszało (ksylofon, Te Deum). Niestety, chyba już na tym nagraniu pozostanę, ile razy jeszcze go wysłucham ( tyle innych utworów i kompozytorów nieznanych i zapomnianych-a na takie coś zawsze mam „apetyt”), a cena tych innych dosyć zaporowa(przynajmniej dla mnie). Tyle w temacie Brian, teraz jeszcze w temacie ‚Co jest grane?” Odnośnie Bacha na poranku w NOSPR, dla równowagi na najbliższym koncercie abonamentowym dostajemy „Tryptyk rzymski” w jednej części (lepiej dali by spokój). Prywatnie, dzięki za 23.III. w NFM, nie wpadłam na to,że pod Neruda Songs, w 2 części ukryty jest Mahler, i to Pieśń o Ziemi. W nadchodzącym Nowym Roku, życzę Panu, wspaniałych koncertów w kraju i poza granicami, wspaniałych nagrań płytowych, czytelnikom tego bloga, wspaniałych recenzji z tychże, a przede wszystkim, aby w czerwcu nie musiał Pan wchodzić do Filharmonii w Berlinie tym kanałem wentylacyjnym.

    1. Dziękuję za komentarz i za życzenia 😉 Co do zaporowych cen – dobrym pomysłem jest stworzenie sobie na Amazonie (najlepiej na brytyjskim, cena za przesyłkę jest do przyjęcia) listy życzeń. Można do niej dodawać płyty, a ich ceny potrafią się czasem, z nie do końca jasnych powodów, drastycznie obniżać. Pamiętam, że te dwa wykonania Gotyckiej udało mi się dostać właśnie na takich wariackich obniżkach. Pozdrawiam, wszystkiego co dobre w Nowym Roku! 😉

  3. Ciekawy wpis, dziękuję. Ja generalnie staram się słuchać tych wykonań, której dyrygent, lub choćby orkiestra są tej samej narodowości co kompozytor. Chylę czoła przed Lenardem za jego interpretacje muzyki słowackiej choćby, ale gdybym miał posłuchać Briana to zdecydowanie wziąłbym Boulta. Pozdrowienia Oskarze!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.