Demoniczne anioły. Einojuhani Rautavaara i jego VII Symfonia – Angel of Light

W życiu bywa czasem tak, że pewne rzeczy okazują się być czymś zupełnie innym niż nam się na początku wydawało. Spójrzmy na tytuły kompozycji zmarłego niedawno fińskiego kompozytora Einojuhani Rautavaary. III Koncert fortepianowy nosi podtytuł Gift of Dreams, Koncert kontrabasowy – Angel of Dusk, inna z kolei kompozycja – Angels and Visitations, a VII Symfonia, o której chciałbym Wam teraz opowiedzieć – Angel of Light. Anioły, sny, może trochę pozornie naiwnej religijnej symboliki – istna sielanka, prawda? Muzyka Rautavaary jest mistyczna w wyrazie, uduchowiona i tajemnicza, niejednokrotnie przy tym zahacza o brzmienia miękkie i nasycone, niech Was to jednak nie zwiedzie.

Jeśli ktoś z Was chce się dowiedzieć czegoś więcej o tym, czym jest (i czym nie jest) anioł w twórczości Rautavaary, polecam w tym miejscu tekst Wojtka Stępnia – Przerażający anioł – od poetyckiej figury do mitycznego archetypu O kompozycjach anielskich Einojuhani Rautavaary. Jeśli zaś chcecie też poczytać o operach tego kompozytora – polecam inny tekst tego autora, niemniej zajmujący – Świat oper Einojuhani Rautavaary. Wojtkowi chcę też w tym miejscu gorąco podziękować za udostępnienie mi partytury VII Symfonii. Bez jego pomocy niniejszy wpis nie mógłby powstać. Jeśli postać Rautavaary zaczyna Was interesować, obejrzyjcie koniecznie poświęcony mu film dokumentalny Gift of Dreams:

Zwróćcie uwagę na pierwsze słowa, jakie wypowiada tam kompozytor: My angels are no fairy tale angels, but dark, terryfying beings. To jest coś, z czym trzeba się liczyć, kiedy chce się słuchać ze zrozumieniem muzyki Rautavaary. Groza, o której wspomina kompozytor, wywodzi się z dwóch źródeł. Pierwszym z nich są sny, jakie twórca śnił w dzieciństwie. Pojawiała się w nich ogromna nadprzyrodzona istota, której obecność była dla chłopca przytłaczająca i przerażająca. Wspomnienie tych snów było tak silne, że zostało z Rautavaarą na resztę życia. Drugim źródłem inspiracji, niewątpliwie wynikającym z pierwszego, były Elegie Duinejskie Rainera Marii Rilkego. Kompozytor odnalazł w nich postać, która nawiedzała go w snach: nadprzyrodzoną, potężną, wprowadzającą chaos i niepokój. Rilke tak pisze o aniołach: A gdyby nawet któryś z aniołów przycisnął mnie nagle do serca: musiałbym umrzeć od jego silniejszej istoty. To są klucze do odbioru postaci anioła w twórczości Rautavaary. Nie brzmi sielankowo, nieprawdaż?

Tyle w kwestii inspiracji. Pomijając jednak te aspekty – dlaczego zdecydowałem się pisać o jego muzyce? Co takiego w niej jest?

Jest zdecydowanie nordycka w charakterze, podobna w klimacie do tego, co pisał Sibelius. Oszczędna w wyrazie, statyczna, momentami chłodna. Instrumentowana z wyczuciem, bez ostentacji. Poetycka, często odwołuje się do słowa – podtytułu, metaforycznej sugestii nastroju. Jako wskazówkę wykonawczą w jednej ze swoich kompozycji Rautavaara napisał w partyturze Think of autumn and of Tchaikovsky. Najważniejszym i najbardziej wartościowym komponentem jest to „coś”, czego nie da się za bardzo ubrać w słowa, a co Stanisław Skrowaczewski nazwał swego czasu potrzebą nieskończoności w muzyce. Nie każdy kompozytor potrafi taką potrzebę wyrazić, nie każdy nawet ją ma. Osobiście odnajduję coś takiego w muzyce Rautavaary, która rozpływa się czasem w zupełnie fantastycznych brzmieniach, które przenoszą słuchającego w zupełnie inne rejony percepcji i dają nieporównywalne przeżycia, niepodobne jakościowo do żadnych innych. W taki stan potrafi wprowadzić słuchacza tylko największa muzyka.

VII Symfonia składa się, jak na symfonię przystało, z czterech części:

  1. Tranquillo
  2. Molto allegro
  3. Come un sogno
  4. Pesante

Mamy więc tutaj trzy części wolne, jedynie druga utrzymana jest w szybkim tempie. Już rozpoczynające symfonię Tranquillo wprowadza ten specyficzny dziełom Rautavaary, nierealny klimat. Ponad falującym powoli akompaniamentem drugich skrzypiec rozbłyskują szkliste dźwięki dzwonków i wibrafonu, poczucie symetrii wprowadzają miarowe dźwięki wiolonczel i kontrabasów w tle. Ukłonem w stronę romantyzmu jest miękkie solo waltorni, dialogującej z obojem i fletami. Szybkie przebiegi tych ostatnich wprowadzają do tej części odrobinę dynamizmu. Ostra i dynamiczna jest część druga, eksponująca jaskrawe i krzykliwe brzmienia. Nawet tutaj jednak znalazło się miejsce dla migotliwych dźwięków wibrafonu i harfy, a zakończenie rozpływa się w ciszy, podobnie jak w pierwszej części. Fascynuje część trzecia, zatytułowana Come un sogno (Jak we śnie). Melodia prowadzona jest przez skrzypce w kwintach w dynamice piano pianissimo, co daje efekt niezwykły – nierealny i fantastyczny. Pięknie brzmi solo skrzypiec ponad statycznym akompaniamentem reszty orkiestry, pięknie brzmią tryle klarnetów w tle. Finał otwierają dźwięki blachy i one tworzą również archaizujący chorał, pod którym kłębią się w szybkich przebiegach dźwięki smyczków. Do kulminacji dochodzi w momencie uderzenia tam-tamu, po którym narracja zwalnia i stopniowo wycisza się, aż do iskrzącego tremolo smyczków, które wznosi się coraz wyżej i stopniowo wygasa, aż do całkowitej ciszy. Tak w telegraficznym skrócie prezentuje się muzyka VII Symfonii Rautavaary. Przejdźmy jednak do tego, co tygryski lubią najbardziej – do nagrań. Mamy do dyspozycji tylko trzy rejestracje tej symfonii, więc niniejszy wpis obejmuje całą dyskografię utworu.

Gotowi?

61795VII Symfonia była pierwszym utworem tego kompozytora jaki poznałem. Wpadłem na płytę dobrych kilkanaście lat temu, w częstochowskim Empiku. Nie miałem bladego pojęcia, co biorę do ręki. Nie znałem nazwiska kompozytora, nic o nim nie wiedziałem. Zainteresował mnie tytuł, poza tym zawsze byłem ciekawy rzeczy, które są nieoczywiste, a takie było dla mnie wtedy nazwisko Rautavaary. Grała Royal Scottish National Orchestra, dyrygował Hannu Koivula. Kiedy słuchałem tego nagrania teraz, po latach, wydało mi się bardzo… antywirtuozowskie. Szkocka orkiestra gra z rezerwą, która pasuje do charakteru muzyki. Poszczególne sekcje są tutaj potraktowane homogenicznie. Nawet kiedy dany instrument gra solo – nie jest zbytnio wydobyty z tła, stanowi spójny element całości. Przypomniało mi się przez to nagranie Tapioli Neeme Järviego. Koivula podchodzi do brzmienia swojej orkiestry w podobny sposób. Posłuchajmy fragmentu pierwszej części – zwróćcie uwagę, że tylko szybkie przebiegi fletów wybijają się na pierwszy plan:

 

W części drugiej dobrze wypada epizod oznaczony w partyturze Furioso:

 

To fragment Come un sogno, trzeciej części. Brzmienie smyczków jest oszczędne w wyrazie, szkliste, zwróćcie też uwagę na dyskretne tryle drewna w tle:

 

Mam dla Was jeszcze kulminację czwartej części. Obywa się bez szaleństw, a wszystko jest tu na swoim miejscu. Świetnie podkreślony jest dźwięk tam-tamu:

 

Hannu Koivula, Royal Scottish National Orchestra, 2001, I – 11:28, II – 5:52, III – 9:18, IV – 8:35 [35:13], Naxos

514fcar2ial

 

Nagraniem które zapoczątkowało boom na muzykę Rautavaary poza granicami Finlandii była rejestracja VII Symfonii pod batutą Leifa Segerstama. Helsinki Philharmonic Orchestra dysponuje bogatszym dźwiękiem o bardziej zróżnicowanej barwie niż szkocka orkiestra którą kierował Koivula. Więcej tu niuansów, a kulminacje są lepiej zaznaczone i budowane w wyrazisty sposób. Szczególnie słychać to w charakternej drugiej części, która zyskuje przez to drapieżny i sarkastyczny charakter. Jednak Segerstam równie umiejętnie buduje powoli wygasające kulminacje. Posłuchajmy zakończenia pierwszej części pod jego batutą:

 

Mam też dla Was fragment drugiej części – przejście od epizodu Furioso do następującego po nim pasażu utrzymanego w wolniejszym tempie:

 

Trzecia część jest zdecydowanie bardziej selektywna niż w interpretacji Koivuli. Posłuchajcie arabeskowych tryli smyczków i kulminacji, po której rozpoczyna się fragment z solówką skrzypiec:

 

Rozczarowuje jedynie kulminacja w czwartej części. Jest słabiej zaznaczona niż w nagraniu Koivuli, nie słychać też klimatycznego dźwięku tam-tamu:

 

Powoli wygasające zakończenie udało się Segerstamowi wyśmienicie:

 

Leif Segerstam, Helsinki Philharmonic Orchestra, 1995, I – 12:06, II – 5:52, III – 10:16, IV – 9:40 [37:53], Ondine

 

4433758-origpic-80fcddZa trzecie nagranie tego utworu odpowiada Osmo Vänskä. Za interpretację Tapioli Sibeliusa dość mocno go tutaj skrytykowałem, miałem więc wątpliwości, czy poradzi sobie z symfonią Rautavaary. Poradził sobie, chociaż jego interpretacja jest specyficzna i odróżnia się od dwóch poprzednich wykonań. Jest szybka, bezkompromisowa i najbardziej dramatyczna ze wszystkich trzech. Nie zrozumcie mnie źle – to mi się podobało! Podobało mi się tym bardziej, że i podejście do dźwięku Vänskä miał zupełnie inne niż Koivula i Segerstam. O ile Koivula tworzył brzmienie homogeniczne, a Segerstam bogate i nasycone, to Vänskä postawił na jeszcze większe zróżnicowanie. Szczególnie ciekawie wypadły solówki blachy w ostatniej części. Rautavaara napisał przy powtarzających się motywach trąbek i puzonów grających z tłumikami wskazówkę wykonawczą – velvet tone – i Vänskä osiąga ten efekt bez wtapiania tych instrumentów w tło. Zaintrygowało mnie również zakończenie tej części – szybkie i dramatyczne, z zapadającą nagle ciszą.

Niestety nie mam płyty z tym nagraniem, więc nie mam dla Was przykładów, ale całość znajdziecie na Spotify.

Osmo Vänskä, Lahti Symphony Orchestra, 1999, I – 11:30, II – 5:48, III – 9:08, IV – 8:24 [34:50], BIS 

 

Które nagranie wybrać? Powiem szczerze, że wybór nie jest ani łatwy ani oczywisty. Wszystkie są bardzo dobre i satysfakcjonujące, a to czy wolisz, Czytelniku, oszczędną i jednolitą w brzmieniu interpretację Koivuli, bogatą i selektywną Segerstama czy ostrą i dramatyczną Vänski – zależy już tylko i wyłącznie od Ciebie. Zamiast zakończenia mam dla Was jeszcze jeden wywiad z kompozytorem, który udało mi się ostatnio znaleźć. Również tutaj Rautavaara mówi o nawiedzającej go postaci anioła i o tym, jak przerażała i inspirowała zarazem:

Mogę Wam obiecać, że wrócę do twórczości Rautavaary i będę pisał o jego muzyce – prędzej czy później.

Related Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.