Lawrence Foster & Frank Peter Zimmermann, czyli zakończenie festiwalu Katowice Kultura Natura

Ostatni koncert festiwalu Katowice Kultura Natura był spotkaniem z muzyką fińską, niemiecką i angielską. Grał NOSPR, dyrygował szef artystyczny zespołu, Lawrence Foster, a w roli solisty wystąpił znakomity niemiecki skrzypek Frank Peter Zimmermann.
Wydarzenie rozpoczęło się od wykonania poematu symfonicznego Guiro autorstwa Esy Pekka-Salonena. W książce programowej znalazł się długaśny i wyczerpujący opis tego utworu, próbujący uzasadnić to, co działo się na estradzie przez kilka minut. Były tam jakieś odpryski Messiaena, coś niecoś Lutosławskiego, ale gdyby zapytał mnie kto, co sądzę o tym dziele, to odpowiedziałbym mu, że Salonen jest wybitnym dyrygentem. I to mu pamiętajmy, spuszczając na to jego dzieło zasłonę milczenia. Wykonanie było staranne i przejrzyste.
Przejrzystość była też hasłem dobrze charakteryzującym brzmienie orkiestry w Koncercie D-dur Johannesa Brahmsa. Foster pokierował orkiestrowym wstępem do tego dzieła rześko, bardziej klasycznie niż romantycznie. Jednak kiedy do akcji włączył się Zimmermann, prędko stało się jasne, że koncepcje obu artystów są rozbieżne. Skrzypek grał dźwiękiem mocnym, rozwibrowanym, tłustym i oleistym. Tempa w pierwszej i drugiej części były też momentami nazbyt powolne, co sprawiało że utwór brzmiał monotonnie i usypiająco. Ze stuporu wyrwał słuchaczy dopiero żywy i energiczny finał, w którym zarówno orkiestra jak i solista pokazali się od jak najlepszej strony. Zimmermann zagrał na bis Adagio Bacha, a było to wykonanie wibracji niemal całkowicie pozbawione, ascetyczne i surowe.
Po przerwie przyszła kolej na Brittena i dwa jego dzieła – Sinfonia da RequiemWariację i fugę na temat Purcella (czyli inaczej Przewodnik młodego człowieka po orkiestrze). Wykonania obu utworów pod batutą Fostera były fantastyczne. Dyrygent świetnie uchwycił charakter obu kompozycji, podkreślił ich żywą rytmikę i sprawnie wydobył rozmaite orkiestrowe efekty specjalne. Trzyczęściowa Sinfonia pełna była energii i patosu, dobrze pasującego do charakteru kompozycji. Drugie z dzieł jest zupełnie odmienne w charakterze. Britten napisał je na potrzeby popularnego filmu edukacyjnego, powstała więc kompozycja lekka i dowcipna. To miniaturowy koncert na orkiestrę, w którym praktycznie każdy instrument ma większą lub mniejszą solówkę do odegrania. NOSPR wywiązał się z tego zadania śpiewająco, grając dźwiękiem pełnym blasku, soczystym, a jednocześnie przejrzystym. Słuchało się tych wykonań z ogromną przyjemnością. Brzmienie muzyki jaskrawo kontrastowało z zachowaniem Fostera, który poza podium porusza się z wyraźnym trudem, a dyrygując siedzi. Znakomite rezultaty artystyczne nie do końca odzwierciedlają też chyba stan relacji pomiędzy orkiestrą a dyrygentem, który w wywiadzie dla „Frankfurter Allgemeine Zeitung” pozwolił sobie na bardzo ostry sprzeciw wobec polityki repertuarowej NOSPRu (i nie tylko NOSPRu), polegającej na bojkocie muzyki rosyjskiej. Cóż, powiedział co myśli, chyba niekoniecznie myśląc co mówi.

foto. Grzegorz Mart / NOSPR

 

 

 

 

Zrealizowano w ramach stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.