Łukasz Borowicz, Orkiestra Filharmonii Poznańskiej & Symfonia d-moll Stojowskiego

Jakiś czas temu na rynku ukazało się nagranie Symfonii d-moll Zygmunta Stojowskiego, zarejestrowane pod batutą Antoniego Wita, który poprowadził Deutsche Staatsphilharmonie Rheinland-Pfalz. Album oceniłem jako solidny, ale niekoniecznie porywający (moja recenzja tej płyty jest TUTAJ). Minęły 3 lata, a pojawił się ciekawy materiał porównawczy w postaci kolejnej realizacji tego dzieła. Tym razem odpowiada za nią Łukasz Borowicz i Orkiestra Filharmonii Poznańskiej.

Zawsze przed umieszczeniem płyty w odtwarzaczu patrzę na czas trwania poszczególnych ogniw w różnych interpretacji. Tutaj jakichś dużych różnic nie ma:

Wit: I – 13:18, II – 9:53, III – 6:38, IV – 11:02 [40:51]
Borowicz: I – 13:20, II – 9:31, III – 6:37, IV – 9:52 [39:21]

Najbardziej zauważalna rozbieżność pojawia się w ostatnim ogniwie, które Borowicz prowadzi o minutę szybciej niż jego niegdysiejszy mentor. Generalnie więc obaj artyści rozporządzili danym im czasem w dość podobny sposób. Ale znacznie ciekawsze jest to, co w obrębie tego czasu zrobili z materiałem muzycznym. Otóż słuchając Wita odnosi się wrażenie, że Stojowski to kompozytor silnie umocowany w tradycji romantycznej. Brzmienie jest dość ciężkie, gęste, trochę pokrewne pod tym względem temu, czego moglibyśmy spodziewać się po dobrym nagraniu którejś z symfonii Brahmsa.

Borowicz podchodzi do brzmienia w kompletnie odmienny sposób. Jest ono u niego o wiele bardziej przejrzyste, wielopłaszczyznowe, a przez to bogate i barwne. Wyraźnie ostrzejsza jest artykulacja, co przekłada się na wrażenie stanowczości brzmienia. Ataki orkiestry są pewne i zdecydowane, a narracja poprowadzona ciekawiej niż u Wita. Nie chcę przez to powiedzieć, że jego nagranie jest złe, ale interpretacja Borowicza jest jednak ciekawsza. Nie zmienia co prawda mojej opinii na temat samego utworu. Ten nadal brzmi mocno tradycyjnie (słuchając Scherza miałem tym razem silne skojarzenia ze Scherzem z Manfreda Czajkowskiego zamiast z utworami Mendelssohna), ale jednak w wersji Borowicza jest bardziej zajmujący. W ogóle Scherzo wypada tu świetnie – a orkiestra prezentuje się w nim znakomicie – plastycznie i subtelnie. Choć przyspieszenie Borowiacza w finale wydaje się nieznaczne, okazuje się jednak robić dużą różnicę, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę ostrzejszą artykulację i bardziej pewny wyraz muzyki. Ma być to Allegro con fuoco – i jest!

Orkiestra pokazuje, że jest w znakomitej formie. W połączeniu z ciekawą i plastyczną interpretacją Borowicza daje to niezwykle smakowitą całość. Szkoda tylko, że na płycie nie ma nic więcej oprócz symfonii, która trwa niecałe 40 minut. Wszystkim zaangażowanym w powstanie tego albumu gratuluję, krążek rzecz jasna polecam i czekam na więcej!

 

Zygmunt Stojowski

Symfonia d-moll op. 21

Orkiestra Filharmonii Poznańskiej
Łukasz Borowicz – dyrygent

DUX

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Klasyczna płytoteka powstaje dzięki mojej regularnej pracy. Jeśli masz ochotę ją wesprzeć, zapraszam na profil bloga w serwisie Patronite.pl.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *


The reCAPTCHA verification period has expired. Please reload the page.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.