Album, który skrzypaczka Viviane Hagner zarejestrowała wspólnie z Łukaszem Borowiczem i Orkiestrą Filharmonii Poznańskiej, można w pewnym uproszczeniu podzielić na dwie części — zdecydowanie bardziej interesującą oraz względnie mało ciekawą. Pierwsza składa się z dwóch dzieł Aleksandra Tansmana, druga zaś z dwóch kompozycji Maxa Brucha.
Kol nidrei to jeden z najbardziej znanych utworów niemieckiego kompozytora. Zazwyczaj wykonuje się go w wersji na wiolonczelę i orkiestrę, tutaj zaś – rzecz jasna — prezentowany jest w wariancie na skrzypce i orkiestrę (niestety booklet nie zawiera informacji na temat tego, kto opracował partię solową). Z tego względu brzmi lżej, mniej melancholijnie, jak pieśń bez słów.
Drugie dzieło Brucha to późny, dwuczęściowy Konzertstück na skrzypce i orkiestrę, napisany w 1910 roku i być może pomyślany jako IV Koncert skrzypcowy. Jest to kompozycja o tyle nietypowa, że po burzliwym Allegro appassionato następuje liryczne Adagio, na którym całość się kończy. To muzyka bardzo mocno zapóźniona, zapatrzona jeszcze we wzorce wczesnoromantyczne, a pisana przecież w czasie, kiedy powstały już Verklärte Nacht Schönberga czy późne symfonie Mahlera. W porównaniu z tymi dziełami kompozycja Brucha wypada bardzo skromnie. Względnie najciekawsze jest ogniwo wolne, oparte na irlandzkiej pieśni ludowej The Little Red Lark. Nie mogę jednak powiedzieć, aby była to muzyka szczególnie interesująca – jest raczej nużąca, choć wykonanie pozostaje bardzo dobre.
Całe szczęście główną atrakcję stanowią tu dzieła Tansmana. Czteroczęściowy Koncert skrzypcowy powstał w 1937 roku, a więc w tym samym czasie co koncerty Barbera, Bartóka, Berga, Brittena, Hindemitha, Korngolda, Prokofiewa czy Schönberga – na co zresztą sama solistka zwraca uwagę w wywiadzie zawartym w booklecie. Hagner wspomina tam również o gęstości orkiestracji i pracy, jaką musieli wykonać z Borowiczem, aby nie przykryć partii solowej. Pracę tę wykonali świetnie, bo gdybym nie przeczytał tych słów, nie domyśliłbym się, że taki problem w ogóle istniał. Uwagę zwraca bogactwo kolorystyki, a także jasność i optymizm tej muzyki. Dużo tu perkusji i efektów perkusyjnych — pojawia się glockenspiel, ksylofon, talerze, tamburyn, a także col legno smyczków. Partia solowa jest efektowna i pełna blasku: piękne flażolety na początku drugiego ogniwa, piękna, pełna ciepła i czułości część wolna. Finał jest żywy i pełen humoru, ze świetnym odcinkiem, w którym solowemu instrumentowi grającemu flażolety akompaniuje ksylofon. Co ciekawe, Tansman zamieścił kadencję wirtuozowską właśnie w czwartym ogniwie, pod sam koniec utworu. To dzieło bardzo barwne i atrakcyjne – aż dziw, że grane i nagrywane jest tak rzadko.
To samo można powiedzieć o napisanych siedem lat wcześniej Pięciu utworach na skrzypce i małą orkiestrę. Są to kolejno: Toccata, Chanson et Boîte à Musique, Mouvement perpétuel, Aria i Basso ostinato. Ponownie jest to muzyka lekka, beztroska, pełna wdzięku i barw, orkiestracyjnie jednak bardziej oszczędna niż w przypadku koncertu. Ogniwa skrajne i centralne są szybkie i dowcipne, zaś drugie i czwarte – liryczne, oparte na śpiewnej melodyce. Obu kompozycji słucha się z zainteresowaniem. Wykonane są znakomicie – instrument Hagner ma jasną barwę, dobrze pasującą do charakteru tych utworów, a finezyjny akompaniament pod batutą Borowicza wypada bardzo przekonująco: barwny, a jednocześnie nieprzytłaczający solistki. Obie kompozycje są rzadko nagrywane. O ile się orientuję, jedyne inne dostępne obecnie na rynku nagranie to rejestracja Bartosza Cejlera z Orkiestrą Opery i Filharmonii Podlaskiej w Białymstoku pod batutą Marcina Nałęcza-Niesiołowskiego (nie słyszałem jej, więc nie porównam obu wersji).
Świetna płyta, znakomicie i starannie zrealizowana od strony artystycznej, zawierająca przy tym niebanalny repertuar. Polecam gorąco!
Max Bruch
Kol nidrei op. 47
Konzertstück na skrzypce i orkiestrę op. 84
Aleksander Tansman
Koncert skrzypcowy
Cinq Pièces pour violon et petit orchestra
Orkiestra Filharmonii Poznańskiej
Viviane Hagner – skrzypce
Łukasz Borowicz – dyrygent
Accentus Music
Podoba Ci się to co robię? Chcesz wesprzeć moją pracę? Odwiedź profil Klasycznej płytoteki w serwisie Patronie.pl
