Claude Debussy i jego opery według Edgara Allana Poego

Na fali powodzenia Peleasa i Melizandy nowojorska Metropolitan Opera zwróciła się do Claude’a Debussy’ego z propozycją napisania kolejnej opery. Kompozytor zgodził się i w lipcu 1908 roku podpisał kontrakt na napisanie dwóch krótkich dzieł opartych na nowelach Edgara Allana Poego. Artysta wybrał makabryczny Upadek domu Usherów i groteskowego Diabła na wieży. Nad utworami tymi pracował zresztą niezależnie od umowy z MET. Już w 1890 roku przyjaciele kompozytora wspominali w listach, że zamierza on napisać utwór orkiestrowy oparty na pierwszej z nowel. Na podstawie francuskiego przekładu autorstwa Charlesa Baudelairea Debussy opracował aż trzy warianty libretta opery, nad którą pracował z przerwami od 1908 do 1917 roku, kiedy ostatecznie przerwał pracę ze względu na gwałtownie pogarszający się stan zdrowia. Dzieło miało składać się z dwóch scen. Artysta doprowadził pracę do połowy drugiej z nich, pozostawiając operę w formie wyciągu fortepianowego ze wskazówkami dotyczącymi orkiestracji. Powstało kilka opracowań fragmentów Upadku domu Usherów, a chyba najbardziej znanym z nich jest wersja Juana Allende-Blina, zarejestrowana pod batutą Georgesa Prêtre w pierwszej połowie lat 80.
Nad Diabłem na wieży twórca pracował zaś od 1902 do 1912 roku, ale dzieło nie wyszło nigdy poza etap szkiców. Debussy przygotował też scenariusz, na podstawie którego w 2010 roku Robert Wyatt opracował zdatne do wykonania libretto. Oba dzieła wziął na warsztat urodzony w 1948 roku muzykolog angielski Robert Orledge. Przez lata związany był z uniwersytetem w Liverpoolu, ma na koncie książki poświęcone kompozytorom francuskim – Koechlinowi, Satiemu, Faurému i Debussy’emu. Od momentu przejścia na emeryturę w 2004 roku poświęcił się rekonstruowaniu niedokończonych dzieł ostatniego z tych kompozytorów. W rezultacie jego prac w 2006 roku w Bregencji wystawiono Upadek domu Usherów, a w 2012 roku w Montrealu odbyło się prawykonanie rekonstrukcji Diabła w dzwonnicy. Obie opery nagrano live w grudniu 2013 roku pod batutą Christopha-Mathiasa Muellera, a rejestracje te ukazały się na rynku w 2016 roku. Nie jest to więc absolutna nowość, ale album jest na tyle ciekawy, że warto poświęcić mu uwagę.

Treść Upadku domu Usherów jest następująca: anonimowy narrator (w operze Debussy’ego równie anonimowy Przyjaciel Roderyka) przybywa do domu swego przyjaciela z czasów dzieciństwa, Roderyka Ushera. Ten mieszka w wielkim dworze razem ze swoją siostrą, Lady Madeline. Stan zdrowia obojga rodzeństwa pozostawia wiele do życzenia, dlatego też opiekuje się nimi Lekarz. U Poego jest to postać epizodyczna, której rola ograniczyła się zaledwie do wzmianki, Debussy zaś trochę jego rolę rozbudował. Wprowadził też nieobecny w oryginale wątek rywalizacji medyka z Roderykiem o względy Lady Madeline. Jest ona zresztą pozbawiona sensu, bowiem dziewczyna niebawem umiera i złożona zostaje w rodzinnej krypcie w podziemiach (uroczo!). Okazuje się jednak że pochówek był przedwczesny, a Madeline wydostaje się z grobu i zjawia się w komnatach, gdzie pada w objęcia Roderykowi, tym razem martwa na dobre, co robi na mężczyźnie tak silne wrażenie, że i on umiera. Narrator postanawia ulotnić się z tego niezbyt wesołego domostwa, co jest dobrym pomysłem, dwór bowiem zaczyna trzeszczeć i trząść się, a chwilę później pęka na dwie części i wali się do jeziora. Treść opery nie jest więc specjalnie wesoła, nic więc dziwnego, że także muzyka Debussy’ego jest mroczna i dekadencka. Twórca w liście do swojego wydawcy Duranda stwierdzał że monolog Roderyka jest tak smutny, że rozczuli nawet kamień. Jednoaktowe dzieło jest podzielone na dwie sceny i trwa 52 minuty, czyli na tyle długo aby wykreować odpowiednią atmosferę, ale też na tyle krótko, że nie nuży słuchającego. Pod względem brzmienia to Debussy (czy też Orledge) zaskakująco mroczny i dysonujący. Przeszkadzać tu może jedynie brak bardziej wyrazistych punktów kulminacyjnych. Pojawia się on oczywiście pod koniec całego dzieła, w scenie ucieczki narratora z dworu, ale to za mało, a cała rzecz urywa się nagle. Pod względem języka muzycznego jest to co prawda Debussy i można tu wysłyszeć odległe echa marzycielskich Images czy Jeaux, ale klimat emocjonalny przypomina momentami bardziej Peleasa i Melizandę, ale… tego autorstwa Schönberga!

Diabłem w dzwonnicy sprawa przedstawiała się gorzej, bo mniej się z tej opery zachowało, więcej więc zależało tutaj od Orledge’a. Ten poradził sobie jednak z trudnym zadaniem wyśmienicie, stworzył dzieło dowcipne i zwarte, a przy tym kompletnie odmienne od Upadku domu Usherów. Nowelka Poego była satyrą na holenderskich mieszkańców Nowego Jorku, z oburzeniem przyjmujących nalot imigrantów z Irlandii. Zaproponowana przez Orledge’a wersja ze względu na wyrazistość rytmiki utrzymana jest bardziej w stylu Ravela niż Debussy’ego, ale przygotowana została ze smakiem, wyczuciem i poczuciem humoru. W stosunku do noweli Poego rozszerzono tutaj warstwę fabularną, mamy tu bowiem zarówno Burmistrza, jak i Dzwonnika oraz ich dzieci – Jeanette oraz Jeana. Tytułowy antybohater jest postacią niemą, gwiżdże tylko, wydzwania groteskowo dysonującą melodyjkę i gra na skrzypcach koślawego jiga, przeplatając go cytatami z koncertów Beethovena, Brahmsa i Czajkowskiego. Świetna jest też scena odliczania godziny, kiedy to zniewoleni przez diabła mieszkańcy odliczają do 13 zamiast do 12. Zamierzony przez twórcę komizm został bardzo dobrze zaakcentowany i sprawia, że utworu dobrze się słucha. Jest to zresztą krótkie dziełko, na tyle krótkie, że nie ma tu czasu na popadnięcie w monotonię. Trudno orzec ile tu Debussy’ego (pewnie bardzo mało) a ile Orledge’a (pewnie bardzo dużo), ale całości słucha się z dużym zainteresowaniem.

Może nie jest to pozycja kanoniczna, bo w końcu nie są to w całości dzieła francuskiego kompozytora, ale album ten to na pewno fascynująca i inspirująca wariacja na temat tego, jak mogłyby one brzmieć. Polecam!

 

Claude Debussy/Robert Orledge

La Chute de la Maison Usher
William Dazeley – baryton (Roderyk Usher)
Eugene Villanueva – tenor (przyjaciel Roderyka)
Virgil Hartinger – tenor (Lekarz)
Lin Lin Fan – sopran (Lady Madeline)

Le Diable dans le Beffroi
Eugene Villanueva – tenor (Burmistrz)
Lin Lin Fan – sopran (Jeannette)
Michael Dries – bas (Dzwonnik)
Virgil Hartinger – tenor (Jean)

Göttinger Symphonie Orchester
Christoph-Mathias Mueller – dyrygent

Pan Classics

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.