Górecki, Orzechowski, Liebreich i NOSPR

Płyta DVD, która niedawno zawitała do mojej kolekcji, zawiera tylko dwa utwory. Ba, nie są to nawet jakieś wyjątkowo długie dzieła – trwają łącznie niecałą godzinę. Są jednak tak kaloryczne muzycznie, tak emocjonalne i bezpośrednie, że uwierzcie mi – w zupełności Wam wystarczą. Chodzi o Koncert na klawesyn (lub fortepian) i smyczki i IV Symfonię Tansman Epizody op. 85 Henryka Mikołaja Góreckiego. Partię solową w Koncercie wykonuje Piotr Orzechowski Pianohooligan, gra Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia w Katowicach, a pieczę nad całością sprawuje Alexander Liebreich.

Słyszałem w przeszłości Koncert klawesynowy Góreckiego kilka razy, zawsze w wersji na fortepian. Pomyślałem sobie wówczas, że to nic specjalnego i nie wiem, czym się wszyscy znajomi melomani tak ekscytowali. Pianohooligan i Liebreich pokazali, jak ten utwór brzmieć powinien. Panowie podeszli do sprawy z iście demoniczną witalnością i energią. Ostre, przeszywające brzmienie klawesynu pasuje do tego utworu o niebo lepiej od dźwięku fortepianu. Koncert dzieli się na dwie części, jednak próżno szukać tu kontrastu temp, obie bowiem są szybkie i energiczne. Różnica tkwi w charakterze. Pierwsza część jest mniej zróżnicowana pod względem faktury – klawesyn snuje tu wzburzoną narrację ponad statycznymi, długo trzymanymi dźwiękami smyczków. W drugiej części role są już bardziej równomiernie rozdzielone, a instrument solowy współzawodniczy z resztą zespołu – jak przystało na koncert. Charakter tej części jest zresztą góralski, ostry i dziki. Kojarzył mi się mocno z powstałym później II Koncertem Wojciecha Kilara, podobnie góralskim i nieokiełznanym. Motoryka dzieła Góreckiego nie jest beztroska. To utwór, którzy szarpie uszy i duszę słuchacza ostrymi akcentami i niepokojącymi dysonansowymi współbrzmieniami. Atrakcją jest też niewątpliwie improwizowana przez Orzechowskiego pikantna i stylowa kadencja rozdzielająca obie części koncertu.

IV Symfonia to dzieło przytłaczająco emocjonalne, oparte na gigantycznych kontrastach obsady, dynamiki i nastrojów. Surowe dostojeństwo odcinków tutti miesza się tu z intymnymi, niemal szeptanymi wyznaniami instrumentów solowych i grubiańskimi dowcipami. Powtarzalność prostych, jakby wykutych w granicie fraz przedzielanych potężnymi uderzeniami czterech bębnów basowych hipnotyzuje. Są tu momenty intymnego skupienia, w których czas całkowicie się zatrzymuje, a słuchacz ma okazję całkowicie wsiąknąć w świat tego niezwykłego dzieła. Ze skupienia wyrywają odcinki o ostrej, wyrazistej rytmice i gwałtownym wyrazie. To maniakalny, upiorny danse macabre, w którym frazy powtarzają się raz po raz z bezlitosnym uporem. Jest w tym wyznaniach Góreckiego coś niezwykle osobistego, intymnego i emocjonalnego. Jest skupienie, gorycz i olbrzymi smutek, jest czarne poczucie humoru inspirowane muzyką Mahlera i Szostakowicza. Jest wreszcie, pod sam koniec, poczucie katharsis w rozbrzmiewającym na koniec akordzie A-dur.

Jest, od strony wykonawczej, znakomita gra NOSPRu i wyważona interpretacja Liebreicha. Miałem okazję słyszeć na żywo jego wykonanie tego utworu. Zaprezentowana na tej płycie interpretacja jest w zasadzie identyczna z tym, co usłyszałem wtedy. Moje jedyne zastrzeżenie dotyczy jakości dźwięku. W odcinkach kameralnych wydawał mi się zbyt szklisty i odległy. Za to odcinki tutti są wspaniałe – soczyste i selektywne. Nie znam pierwszego nagrania tego dzieła, pod batutą Andrzeja Boreyki z London Philharmonic Orchestra, nie mam więc porównania, ale wyobrażam sobie, że kilka fragmentów mogłoby być zagranych może nawet ostrzej i bardziej brutalnie. Obiektywizm Liebreicha ma na pewno swoje niewątpliwe zalety. Udało mu się też stworzyć wciągającą słuchacza opowieść, a to przecież najważniejsze.

Zazwyczaj nie przepadam za oglądaniem koncertów na DVD, bo nie lubię kiedy obraz odciąga uwagę od muzyki, ale w przypadku tej rejestracji praca kamery jest na tyle subtelna, że nie przeszkadza w oglądaniu. Koncert zarejestrowano podczas obchodów 151. rocznicy nadania Katowicom praw miejskich i specjalnie z tej okazji wyświetlano na sali animacje inspirowane Metropolis Fritza Langa. Nie znam się na tym i nie umiem określić, na ile były trafione, ale wiem, że nie przeszkadzały w oglądaniu koncertu. I to mi wystarcza.

Płytę polecam każdemu. Za najlepsze znane mi do tej pory wykonanie Koncertu klawesynowego, pierwsze nagranie IV Symfonii przez polską orkiestrę, za akustykę NOSPRu i za starannie zredagowaną, ciekawie napisaną książeczkę.

Henryk Mikołaj Górecki
Koncert na klawesyn na smyczki*
IV Symfonia Tansman Epizody

Narodowa Orkiestra Symfoniczna Polskiego Radia

Piotr Orzechowski – klawesyn*
Alexander Liebreich – dyrygent

 

2 thoughts on “Górecki, Orzechowski, Liebreich i NOSPR

    1. Niestety z tego co się orientuję – kupić jej nie można :/ była wydana tylko w celach promocyjnych. Ale proponuję kontakt z działem promocji NOSPR – powinni jeszcze mieć egzemplarze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *