Krzysztof Penderecki – VI Symfonia & Koncert klarnetowy

Pamiętam dobrze koncert kompozytorski Krzysztofa Pendereckiego, który odbył się w styczniu 2012 roku w Filharmonii Narodowej w Warszawie. Zabrzmiały wówczas Psalmy Dawida, Hymn do św. Wojciecha, Hymn do św. Daniiła, Chorał cieszyński, Przebudzenie Jakuba oraz, w roli głównego punktu w programie, Kadisz. Moją uwagę zwróciły jednak najbardziej Trzy pieśni chińskie na baryton i małą orkiestrę z 2008 roku, od których rozpoczęła się druga część koncertu. Ich tytuły brzmiały Tajemniczy flet, Noc księżycowaNocny obraz. Zafascynowały mnie wtedy i oczarowały, długi czas liczyłem też na to, że ukażą się na płycie, do czego chyba jednak nigdy nie doszło (a przynajmniej ja nic o tym nie wiem). Zafrapowała mnie delikatność tej muzyki, barwność, oszczędność i migotliwość orkiestracji, a także nastrój wierszy, wyrażających zachwyt i poczucie łączności z naturą. Teksty pochodziły ze zbioru parafraz tekstów poetów starochińskich autorstwa Hansa Bethgego Chiński flet (Die chinesische Flöte), a jest to przecież ten sam zbiór, z którego zaczerpnął Mahler pracując nad Pieśnią o ziemi, co też nie uszło mojej uwagi. Klimat tych dzieł był zresztą podobnie jesienny, podobnie melancholijny i kontemplacyjny.

Tymczasem owe pieśni najwyraźniej nie dawały też spokoju i Pendereckiemu, który wrócił do nich i rozbudował je do VI Symfonii Chinesische Lieder, którą prawykonano we wrześniu 2017 roku. Pierwsze polskie wykonanie miało miejsce podczas Festiwalu Pendereckiego w listopadzie 2018 roku (pisałem o tym, link TUTAJ). Teraz zaś ukazuje się album z premierą fonograficzną tego dzieła, w którym Wojciech Rajski prowadzi Polish Chamber Philhrmonic Orchestra Sopot, a partie solowe wykonują Stephan Genz i Joanna Kravchenko. Symfonia liczy w ostatecznym kształcie osiem części: Tajemniczy flet, Na obczyźnie, Na rzece (niemiecki tytuł tego odcinka – Auf dem Flusse – jest taki sam jak jednej z pieśni z Podróży zimowej Schuberta, ale na tym podobieństwa się kończą), Dzikie łabędzie, Rozpacz, Księżycowa noc, Nocny obrazJesienna pieśń fletu. Są to niemieckie parafrazy wierszy Li-Tai-Po, Thu-Fu, Ly-Y-Han, Thang-Schi-Yie-Tsai i Tschan-Jo-Su. Orkiestra użyta przez Pendereckiego jest dość mała: 2 flety (w tym drugi wymienny na flet altowy i piccolo), 2 oboje (drugi wymienny na rożek angielski), klarnet B, klarnet basowy, fagot, kotły, bogata sekcja perkusji (krotale, dzwonki, dzwony rurowe, ksylofon, wibrafon, marimba, bell tree, trójkąt, talerze, tam-tam, tamburyn, bęben basowy i chiński bęben o-daiko), harfa, czelesta, smyczki i… chiński instrument smyczkowy erhu. Wykonywane są na nim solowe intermezza pomiędzy niektórymi z pieśni. Klimat tego dzieła jest niezwykły. Jeśli miałbym szukać jakichś analogii, to na myśl przychodzi przede wszystkim wspomniana już Pieśń o ziemi z jej orientalnym kolorytem, quasi-kameralną fakturą i odcieniem melancholii. Jednak baśniowy i oniryczny świat Szóstej Pendereckiego, oszczędnie dawkowana barwność przywodzi też luźne skojarzenia z baletem Moja matka gęś Ravela i z cyklem pieśni Śpiewokwiaty i śpiewobajki Lutosławskiego. Szósta jest niezwykłym, bardzo poruszającym świadectwem późnego stylu kompozytora. Liczy się tu każdy dźwięk, każdy odcień barwny i każde słowo. Dzieło trwa zaledwie 26 minut, ale nie ma tu po prostu nic niepotrzebnego. Penderecki okazjonalnie stosuje skalę pentatoniczą i całotonową, co nadaje brzmieniu lekko orientalnego klimatu, jednak te odejścia od systemu dur-moll nie są też nazbyt radykalne, co sprawia że Pieśni chińskie są miłe dla ucha. Z przyjemnością słucha się ciepłego głosu Stephana Genza, a także solówek erhu w wykonaniu Joanny Kravchenko. Polish Chamber Philhrmonic Orchestra Sopot brzmi soczyście i selektywnie, co pomaga wydobyć zalety tej przepięknej kompozycji.

Koncert na klarnet, smyczki i perkusję z 1995 roku to wariant Koncertu na altówkę (pisałem już o nim TUTAJ) z 1983 roku. Aranżacja jest nadzwyczaj udana i daje soliście okazję do zaprezentowania możliwości swojego instrumentu w pełnej krasie. Andrzej Wojciechowski, wykonujący tutaj partię solową, korzysta z tych okazji bez skrępowania. W niskim rejestrze jego instrument ma ciemną, gęstą barwę, w wysokim zaś przejmującą, ale nigdy piskliwą. Posłuchajcie tylko wznoszących gwałtownie fragmentów w części drugiej, Vivace. Trzecie ogniwo Koncertu rozpoczyna upiorny tryl klarnetu, wyjątkowo sprawnie i przejmująco wykonany przez Wojciechowskiego. Także utrzymane w wysokim rejestrze i cichej dynamice fragmenty w części ostatniej wypadają znakomicie. Akompaniament orkiestry pod dyrekcją Rajskiego jest ostry, wyrazisty i przejmujący, co świetnie pasuje do charakteru tej dramatycznej, szostakowiczowskiej w nastroju kompozycji.

Trzeba na zakończenie dodać, że album jest przepięknie wydany, a książeczka zawiera teksty wszystkich pieśni po niemiecku, angielsku i polsku. Tylko muzyki jest tu mało, bo tylko 47 minut. Szkoda, bo wykonania są bardzo wysokiej jakości. Dla wszystkich wielbicieli Pendereckiego ta płyta to pozycja absolutnie obowiązkowa, której nie może zabraknąć na półce.

 

Krzysztof Penderecki

VI Symfonia Pieśni chińskie*
Koncert na klarnet, smyczki i perkusję**

Stephan Genz – baryton*
Joanna Kravchenko – erhu*
Andrzej Wojciechowski – klarnet**
Polish Chamber Philharmonic Orchestra Sopot
Wojciech Rajski – dyrygent

CD Accord

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.