Maurizio i Daniele Pollini grają Debussy’ego

Maurizio i jego syn Pollini dołączyli właśnie do grona artystów świętujących setną rocznicę śmierci Claude’a Debussy’ego na płytach wydanych przez Deutsche Grammophon. Miałem poprzednio wątpliwą przyjemność pisać o krążku wydanym przez Barenboima i ogromną radość skreślić kilka zdań na temat albumu Cho. Album włoskiego pianisty bez wahania zaliczam do tej drugiej kategorii, jako rzecz fascynującą i wciągającą.

Jest w tym graniu Debussy’ego coś niezwykłego. Jest tu liryzm, jest lekkość, jest wdzięk, ale to wszystko jest zawsze bardzo konkretne. Nie ma tu aż takiej miękkości, jaką znajdziemy właśnie u Cho czy (z wcześniejszych wykonawców) choćby u Waltera Giesekinga. Linie rysowane są w sposób wyraźny, klarownie i trzeźwo. Na krążku znajdują się „tylko” dwie rzeczy – druga księga Preludiów oraz En blanc et noir, wykonane wespół z Danielem Pollinim, synem pianisty. Druga księga preludiów zawiera dwanaście kompozycji, w każdej z nich zaś nastrój jest tylko lekko zasugerowany. W nutach wygląda to tak, że tytuł każdej części umieszczony jest w nawiasie… na końcu utworu. Oczywiście wszyscy znają te preludia właśnie dzięki tytułom – mamy tu bowiem działające na wyobraźnię Martwe liście, Bramę wina, Ondynę czy Ognie sztuczne, ale każdy z tytułów jest zaledwie luźnym skojarzeniem, sugestią dla odbiorcy. Czasem sugestia jest odrobinę bardziej bezpośrednia – jak w części dziewiątej – Hommage à S. Pickwick, gdzie znajduje się cytat z angielskiego hymnu Good Save The Queen, czy w dwunastej, gdzie w zakończeniu rozbrzmiewa niby w oddali cytat z Marsylianki. Pollini bardzo dobrze czuje te utwory, nigdy też nie pozwala im rozpłynąć się w nastrojach. To raczej intelektualne granie, pełne przy tym elegancji i klasy.

Pierwsza księga Preludiów w interpretacji Polliniego ukazała się w 2002 roku. To dość niezwykłe, że artysta kazał nam czekać tak długo. Czy wyczekane lepiej smakuje? W tym przypadku jak najbardziej!

Trzyczęściowa, trwająca 15 minut suita En blanc et noir na dwa fortepiany pochodzi z 1915 roku. Każda z części dedykowana jest komu innemu. Pierwsza – dyrygentowi Sergiejowi Kusewickiemu, druga Jacquesowi Charlotowi, przyjacielowi kompozytora, który zginął podczas wojny, a trzecia – Igorowi Strawińskiemu; każda poprzedzona jest też innym cytatem. Mnie osobiście najciekawsza wydała się część druga, z zaszyfrowanymi przez kompozytora cytatami z chorału Ein feste BurgMarsylianką. Również tutaj wykonanie jest naturalne, spokojnie liryczne i pozbawione wszelkiej ostentacji. Jeśli ktoś szuka w muzyce spokoju, klarowności i szacunku względem stylistyki wykonywanych kompozycji – to jest to płyta dla niego.

Polecam!

 

Claude Debussy

Preludia – księga II
En blanc et noir*

Maurizio Pollini – fortepian
Daniele Pollini – fortepian*

Deutsche Grammophon

Related Post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.