Tamestit & Liebreich grają Sznitkego

Program czwartkowego koncertu w NOSPR ułożony był w ciekawy i niestandardowy sposób. Jako przystawka symfonia, koncert w roli dania głównego i potem następna symfonia na deser.

Na pierwszy ogień poszła młodzieńcza II Symfonia B-dur Schuberta, wykonana przez Alexandra Liebreicha sprawnie i nawet dość plastycznie. Ewidentnie jednak pełniła w tym zestawieniu rolę dzieła zagranego przez orkiestrę na rozgrzewkę, co dało się odczuć i sprawiało, że wykonanie nie zapadało w pamięć.

Całkiem inaczej sprawa miała się z Koncertem na altówkę Alfreda Sznitkego z 1985 roku, który zaprezentował katowickiej publiczności Antoine Tamestit. Dzieło to ma strukturę nietypową. Otwiera je zwięzłe Largo, w którym solista prezentuje główne myśli, po nim następuje gwałtowne Allegro molto, w którym pojawia się upiorny walc, epizod bardziej eufoniczny, a także maniakalny marsz przywodzący na myśl twórczość Szostakowicza. Dzieło wieńczy kolejne Largo, będące tym razem lamentacją. Intrygujący jest też skład – w orkiestrze nie ma w ogóle skrzypiec, jest za to dużo perkusji (w tym dzwony rurowe), a także fortepian, czelesta i klawesyn.
Tamestit wykonał swoją partię kapitalnie – drapieżnie, ekspresyjnie i z ogromnym zaangażowaniem, doskonale wczuwając się w nastrój tego dziwnego i trudnego emocjonalnie utworu. Miał do dyspozycji dużo miejsca na estradzie, więc często zmieniał położenie, a momentami wręcz współdyrygował orkiestrą z Liebreichem. Instrument Stradivariusa z 1672 roku miał przepiękne, głębokie brzmienie, a Tamestit doskonale wiedział, jak wydobyć jego zalety. Była to kreacja nie tylko dogłębnie przeżyta, ale też dogłębnie przemyślana. Również NOSPR pod batutą Liebreicha stanął na wysokości zadania. Partia orkiestry wykonana była bez zarzutu, ekspresyjnie i momentami przejmująco.
Tamestit wykonał na bis Sarabandę z II Suity wiolonczelowej Bacha, która dobrze kontrastowała z Koncertem, a zagrana została z wyczuciem i zrozumieniem.
Nie wszyscy jednak mieli świadomość, jakiego instrumentu słuchali. Kiedy wychodziłem z sali jedna z pań powiedziała do towarzyszącego jej mężczyzny: „fajne te skrzypce”. Nie da się ukryć, że fajne. Takie jakieś większe, prawda?
Dla wielbicieli twórczości Sznitkego ten sezon przedstawia się bardzo atrakcyjnie. W NOSPR w lutym wystąpi Gidon Kremer z dedykowanym mu IV Koncertem skrzypcowym tego kompozytora, a na początku marca w FN Koncert na altówkę wykona Yuri Bashmet, któremu dzieło zostało dedykowane. Będzie czego słuchać.

Na deser Liebreich poprowadził krótką i dowcipną IX Symfonia Es-dur Dmitrija Szostakowicza, dzieło napisane na przekór władzy radzieckiej, która zresztą srogo się na kompozytorze ze tę „niesubordynację” zemściła. Utwór powstał w 1945 roku, wierchuszka oczekiwała więc monumentalnego utworu na miarę IX Symfonii Beethovena, a tymczasem pierwszy kompozytor w kraju zakpił z tych oczekiwań, wyciął im niezłego figla i napisał kompozycję krótką, lekką, dowcipną, kończącą się w nastroju farsy i błazenady.
Świetnie zaprezentowały się tutaj poszczególne instrumenty – puzony w pierwszej i w czwartej części, klarnet w drugiej i, last but not least, fagot w czwartej i w piątej części. Ale brakowało mi w tym wykonaniu… interpretacji. Poczucia, że muzyka dokądś zmierza i że coś w ogóle z niej wynika. NOSPR zagrał bo zagrał, ale nie było to granie tak zaangażowane jak w utworze Sznitkego, a Liebreich poprowadził orkiestrę sprawnie, ale nie doszukiwał się w muzyce Szostakowicza głębi i nie starał się w nią zaangażować.

Teraz pewnie znowu wyjdę na czepialskiego, ale kompletnie nie rozumiem, czemu katowicka publiczność wykazuje aż tak wzmożoną ruchliwość w trakcie koncertu. Orkiestra gra już w najlepsze, Liebreich dyryguje, gdy w najlepsze rozpoczyna się festiwal przesiadania się. Dwa rzędy do przodu, trzy miejsca w lewo, dwa w prawo, jedni wychodzą (i zaraz wracają), a drudzy wchodzą w trakcie koncertu jak gdyby nigdy nic. Świadkowi takich pielgrzymek przypomina się w tym momencie scena w autobusie z Dnia świra. Naprawdę nikomu to nie przeszkadza, nikogo to nie rozprasza?

 

foto. Grzesiek Mart/NOSPR

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.